Wspiera Cię Niebo i Ziemia.


Strona ta wykorzystuje pliki cookies w celu realizacji swoich usług i funkcji zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz samodzielnie dostosować warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

niedziela, 27 stycznia 2013

♥ PRZEKAZY MIŁOŚCI I ŚWIATŁA ♥ Sophia Serce Ziemi








PRZEKAZY MIŁOŚCI I ŚWIATŁA Sophia Serce Ziemi

 Kawałek opowieści świat  

 1.Relacje są najważniejsze w budowaniu suwerennej całości

 2.Każda osoba wnosi w Twoje życie ważną informację jaką odczytujesz w sobie

 3.Bóg posyła nam tylko Miłość

4.Tylko miłość mnoży się gdy ją rozdajesz

 5. Będąc Miłością możesz być wszędzie i robić wszystko

 6.Wspólny rezonans zależy od otwartego serca

 7.Jeśli czujesz brak rezonansu to tylko dlatego , że nie znajdujesz Miłości w sobie

 To najważniejsza lekcja jaką przeszłam .Ona sprawiła, że upadłam na moment by otworzyły mi się  szeroko oczy.

 8.Nie da się niczego przyspieszyć zrozumienie przychodzi samo w odpowiednim czasie zawsze

 9.Dawanie czasem jest traktowane jako brak przestrzeni jeśli osoba nie jest otwarta by brać

10 . Święte księgi mówią o miłości a samotna komnata dostarcza wiedzy, która oddziela cię od świata i ludzi albo do nich zbliża

 11. To co robimy służy tylko suwerennej jedności i miłości w całkowitej jedności i akceptacji tego co jest

 12 Świadomość Chrystusowa dzieje się gdy pojawia się w Tobie głębokie doświadczenie , którego potwierdzeniem jest Twoje życie

 13.Wewnętrzna mądrość i prostota to kwiaty błogosławieństw, które rozdaje czyste serce

 14.Kochać to znaczy być zawsze Przyjacielem, akceptować wszystko co się pojawia po to by kochać bezwarunkowo i być Bogiem w człowieku

 15.Jedynie to co najwyższe rozumie to co najniższe i daje temu całą uwagę i obecność

16. Jestem Chrystusem w człowieku. Przychodzę do Ciebie każdego dnia bo Cię kocham.

   Dziękuję, że Jesteś. Ty wiesz Bo jesteś Mistrzem Swojego Życia.

sobota, 26 stycznia 2013

SOPHIA SERCE ZIEMI - PRZEKAZY MIŁOŚCI I ŚWIATŁA


 

PRZEKAZY MIŁOŚCI I ŚWIATŁA Sophia Serce Ziemi


 DZIĘKUJĘ KOCHANIE  

 Wszystko jest dla Ciebie 

 Chciałabym dać Ci wszystko

 Bo na tym polega Miłość

Lecz Wszystkiego nie mam

 A tylko skarby swoje

Jestem otwartością

co nie trzyma w sobie

 już niczego więcej

 bo nic już nie moje 

 Z tego miejsca serca

 Ton najczystszy płynie

 nie muszę go przebijać

takty ponad takty

 gry ponad iluzje

 w relacjach pozornych

 nocy ponad dzień

serca najczystszego

 Istnienia

 Jestem

 

Z blogu Doroty...


Źródło: http://www.polewidzenia.com/przekazy.html

Kochani postanowiłam podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami i obserwacjami , które poczyniłam w okresie fali wzniesienia i obecnie......

Na pewno każdy z nas nieco odmiennie odczuł zmianę , która zaszła i nieco inaczej ona objawia się w jego życiu. Nie mniej przypuszczam, że choć dla części z was informacje te okażą ważne, w każdym razie może rozjaśnią, wyostrzą nieco obraz rzeczywistości.......

Z niecierpliwością czekałam na dzień 21 grudnia, podekscytowana tym, co może się wydarzyć, tak ważnym zdarzeniem..... niemniej spokojna, już mniej więcej ,od roku czułam spokój – wiedziałam , że planeta będzie łaskawa, i przetrwamy bez większych katastrof........

Pierwszą bardzo widoczną zmianę dostrzegłam nie 21 grudnia lecz jakieś 1-2 dni przed (niestety nie zapisałam daty), wstałam rano, wyjrzałam przez okno w kuchni i nie mogłam uwierzyć........
Wszystko było tak niesamowicie wyraźne, ostre kontury wszystkiego, nawet rzeczy z oddali, wtedy pomyślałam sobie : Zaczęło się!

Sen, tej nocy, też był taki jakby przerywany, budziłam się w nocy, czując, że przemierzam wszechświat z niesamowitą prędkością, tak jak bym badała swoje korzenie, możliwości.... Niestety niewiele z tego pamiętam, pozostały jedynie silne odczucia w ciele.....

21 grudnia cudowny dzień. Piękne słońce , klarowne niebo, już od rana cudowny nastrój, wszyscy wkoło uśmiechnięci, radośni, w eterze było coś niesamowitego , jakby wylądowały Anioły i otuliły całą przestrzeń w koło. Klarowność przestrzeni wzmogła się, wszystko było jeszcze wyraźniejsze i dokładniejsze. Tego dnia jechałam samochodem kilka godzin na święta do moich rodziców, mogłam więc pół dnia wpatrywać się w przestrzeń, w drzewa , powietrze, niebo, drogę, zwierzęta przy drodze, na poboczu stała nawet przepiękna sowa – patrzyła mi w oczy, kiedy koło niej przejeżdżałam.
Niesamowite, mogłam jej spojrzeć w oczy, choć jechałam jakieś 120-140 km/ha., wszystko wciąż przy tej prędkości było bardzo wyraźne – tak jakby zmieniła się struktura materii i przestrzeni, czasoprzestrzeni.....
Kiedy tak jechałam przebywałam w stanie stałej radości- bez wzlotów i upadków, zawieszona, jakby w medytacji...... dopadł nas zmierzch i zrobiło się ciemno.......
Ojjjj, cóż to była za ciemność!!! Tak gęsta , tak ciemna.....niesamowita.............

Z 21/22 w nocy działy się różne rzeczy. W pokoju, w którym spałam pojawiały się kształty i istoty, które (choć nie mam talentu widzenia oczami energii subtelnych) jasno widziałam i rozpoznawałam....., budziłam się co jakiś czas, to witając kogoś , to powracając z innego krańca wszechświata............, noc była intensywna….
Spływy , które miały wtedy miejsce, działały bardzo intensywnie na kody DNA, a właściwie to na całkowite uruchomienie ich, tak by mogły się zespolić nową siatką rzeczywistości – z nowym wymiarem......

Kolejna noc 23/24 energia spływu była ukierunkowana na wprowadzenie w nasze struktury fizyczne naszych Wyższych Ja, Dusz. Tak by w pełni mogły się tu objawić....

W wigilię odwiedził nas mój wujek, który wciąż lubi sobie wypić J, miał naprawdę niezłą fazę..... ale po raz pierwszy, kiedy go widziałam w takim stanie , nie odrzuciło mnie od niego, jego oczy były pełne miłości, i pomimo tego, jego okropnego nawyku, mogłam zobaczyć jego piękną duszę...........

Wieczorem 21 miałam też, taką chwilę zwątpienia...... Hmmm czy to już?, czy to wszystko? …..Gdzieś wewnątrz nastawiłam się na jakieś fajerwerki J  hihihihiiii, i na to że będzie cudnie, wszystko i wszyscy bardzo namacalnie odmienieni, i wejdą w stan permanentnej miłości.......
Trwało to  gdybanie kilka sekund..... wyjrzałam przez okno podziwiać tą gęstą ciemność, oddychając oddechem ziemi (patrz poprzedni przekaz) i czułam jak wszystko we mnie się raduje........

Zmiany są!!!!
Na pierwszy rzut oka może subtelne.....
Na wyrazistość wszystkiego to dla mnie materia 5 wymiaru.....
Wciąż są nałożone na siebie 3 4 5 wymiar..... 3 jest dość wyraźny, 4 jak dla mnie bardzo zamazany, tak jakby ktoś mgłę na oczy założył, a 5 bajka- takiej wyrazistości wszystkiego w życiu nie zaznałam.....
(uwaga: sądzę, że odczuwanie innych wymiarów jest rzeczą subtelną i każdy czuje to trochę odmiennie)

Mniej więcej od roku miałam problemy z mgłą przed oczami, wciąż przecierałam oczy.... niezależnie od tego jak długo, czy krótko spałam...... teraz w przewarzającej części te dolegliwości minęły....

Pojawiają się, kiedy obniżę lekko wibracje, wtedy automatycznie pojawia się mgła, wszystko nie wyraźne, tak jakbym miała coś na oczach. Dzieje się tak, kiedy np. się zdenerwuję, wkurzę na coś, rzadko bywa, ale jednak J, kiedy zaczynam popadać w dość krytyczną samoocenę .... etc. Wtedy stosuję oddech ziemi, ależ to cudowne, działa ! Od ręki usuwa to, co jeszcze gdzieś  na jakimś poziomie powoduje takie stany. I znowu wszystko jest wyraźne  i takie cudowne - obserwacja tego wprawia mnie w nieustanny zachwyt......

Co do wyraźności sądzę, że ma to ogromne przełożenie na każdy aspekt naszego życia, bardziej wyraźne, jaskrawe są emocje, uczucia, prawda , fałsz, wszystko widać dokładnie, nie musisz się już zastanawiać, czy coś jest dla ciebie dobre, czy nie po prostu to widzisz....
Widzisz dokładnie duszę istoty, która cię mija na ulicy, widzisz czy jest szczęśliwa, widzisz, czy jest świetlista , czy nie ....... po prostu widzisz.....

Myślę, że ta wyrazistość będzie przenikać coraz głębiej nasze struktury, od funkcjonowania jednostki po cale struktury grup, narodów, rządów, i całego globu,  wszystko wyjdzie na jaw , nikt nikogo już nie ściemni.... no chyba, że ktoś by bardzo chciał być ściemniony…..
Bo wciąż przecież mamy wybór, w którym świecie chcemy żyć..... wymiary są na siebie nałożone, więc jeśli nie podejmiesz świadomie decyzji, że chcesz widzieć wyraźnie, to na pewno nie będziesz.....
Nasza planeta rządzi się prawem wolnej woli, więc każdy z nas z osobna musi podjąć tą decyzję, a przynajmniej w tym celu tu przybył, by podjąć jakąś decyzję i czegoś doświadczyć....
Pomimo, że przemiana się dokonała w każdym z nas i każdy ma dostęp do nowej energii, do nowej jakości, to jednak myśl, świadomość kieruje ruchem naszej energii  i do nas  należy wybór jak chcemy żyć.......

P.S: obecnie stosuję skróconą wersję oddechu ziemi.....
Biorę wdech z serca Matki ziemi , jej miłość poprzez stopy, nogi, tułów dociera do mego serca.  Z wydechem moja miłość dociera do serca ziemi. I tak kilka razy, potem wdech z serca Ziemi do czubka głowy i do Boskiego Serca Stworzenia Wszechświata i z wydechem boska miłość przenika mnie i dociera do Ziemi.  Kontynuuję to kilka razy tak jak czuję , robię to przed snem i kiedy jestem na spacerze......... a także kiedy poczuję jakąś dysharmonię w ciele w umyśle….

Praktyka ta niesamowicie integruje energię i zmiany, energia z ostatniej fali wzniesienia osadziła się na Ziemi i będzie powoli gęstnieć rozpuszczając wszystko co wibruje wolniej...... niektórzy  z nas naturalnie przejdą w nowy stan inni poprzez oczyszczania w sferze ciała, emocji,  materii, relacji...... wszystko się oczyszcza.....

W pracy ze Strażnikami, jakiś rok lub 2 lata temu dostałam informację, że wymiary będą nałożone na siebie do 2016 roku, a potem się rozszczepią......

Trudno sobie wyobrazić jak to będzie wyglądać, być może zmiana będzie równie subtelna jak obecna, na pierwszy rzut oka mało zauważalna…..

Kochani, przestrzeń w której żyjemy uległa transformacji, czas zwrócić na to uwagę, by świadomie przebywać tam gdzie chcemy, w materii w której chcemy…
Tak jak mówiłam, wszystko staje się wyraźne, prawda na temat wszystkich i wszystkiego wychodzi na jaw…..
Zadaj sobie pytanie co z tym zrobisz?, będziesz ignorować? Czy dokonasz prawdziwych zmian w swoim życiu? Nikt za ciebie nie dokona zmian w twoim życiu, przybyłaś/eś tu, by podejmować decyzje samodzielnie i świadomie, dla swojego wzrostu….

Matka Ziemia była dla Nas łaskawa, odwdzięczmy się jej posyłając miłość i wdzięczność do niej…. A z czasem pojawią się nowe pomysły jak żyć w harmonii z nią…

Wiele przed nami…..

Dziękuję, że jesteś….
Kocham Cię Całym Sercem
Dorota

piątek, 25 stycznia 2013

GWIAZDA - SOPHIA SERCE ZIEMI










GWIAZDA  

 Dawno, dawno temu w pewnej galaktyce tańczących słońc żyły sobie świecące gwiazdy.

 Ich blask był tak wielki , iż promieniował wokół i sprawiał, iż ich życzenia spełniały się poza czasem i przestrzenią, niosąc im czystą bezwarunkową miłość, zrozumienie i świadomość.

Przenikały wszystko we wszystkim swą mądrością zgłębiając tematy duchowej szkoły w jakiej się uczyły. Nie było tam książek ani stolików a jedynie wielka biblioteka z wiedzą doświadczaną bez czytania. Każda gwiazda wybierała interesujący ją temat w zgodzie z własną ekscytacją, za jaką podążała. Doskonała harmonia i spokój były budowane dzięki mocy kreacji Stwórcy, jaką były Gwiazdy. Wiedziały iż są jednością i nie potrzebowały nawet o tym mówić bo rzeczy wydarzały się naturalnie i zawsze we Wszechświecie wszystko było odnalezione. W galaktyce zdarzały się też gwiazdy połączone jednym wspólnym blaskiem tak jakby gwiazda podróżowała w innej gwieździe w połączeniu z innymi gwiazdami zataczała koła świetlne tworząc niespotykane wzory i matryce.

 Wibracje tych gwiazd były nadzwyczaj podobne i dlatego łączyły się wspólnym zrozumieniem i tę samą odrabianą przez nie lekcją .

Pewnego dnia w Galaktyce nastąpił rozłam, wyższe formacje świetlne postanowiły poznać niższe wymiary egzystencji i wprowadzić kody energetyczne by zaburzyć system tam panujący.

 Na początku nie było to groźne, pozwalało na podróże świetlne do nieznanych dotąd miejsc, gdzie panowały niżej wibrujące energie. I tak świetlane gwiazdy zaczynały tracić swą moc , którą początkowo czerpały z czystości, jaką były w swej wibracji. Kody zaczęły aktywować siatki matriksa, które rozprzestrzeniły się, tworząc struktury poza których ramy nie można było tak łatwo się przedostać. To dodatkowo aktywowało kolejne zmiany w częstotliwościach upadających gwiazd , których ciała eteryczne z czasem zamieniły się w ciała fizyczne tracąc pamięć swego pochodzenia.

 

Umawiam się z Tobą gwiazdo – powiedziała jedna z gwiazd, iż zmienię całkowicie swoją wibrację i stracę całkowicie swoją pamięć, ale i tak pomimo tego Ty mnie odnajdziesz. Będziemy mówić innym językiem. Będziemy mieć inne sposoby wyrażania siebie. Stworzymy sobie w końcu inną osobowość. Będziemy mieszkać daleko od siebie i będziemy różnić się tym wszystkim, co dla Ziemian wydaje się ważne – wiekiem , płcią i sposobem ekspresji. W końcu Gwiazdeczko zapomnisz całkowicie, że mnie kochasz i zaczniesz mnie nienawidzić, by poznać historię naszego Gwiazdozbioru Mocy.

 

I tak też się stało. Nauczyłam się nienawidzić siebie i niszczyć mój świat. Nauczyłam się oceniać , złościć na wszystko co nie jest takie jakie zapragnę by było. Intuicja mówiła mi, że zawsze spełniały się moje sny, jednak tutaj było inaczej a kody matriksa działały. Nawyki, przekonania, iluzje zaczynały się pogłębiać a wszystkie moje emocje, myśli i działania zaczynały spadać mną do mroku mego postrzegania. Tutaj znalazłam Ciebie, kochanie tak samo mocno uwikłanego i sponiewieranego przez iluzje tego energetycznego eksperymentu. Siły Mroku, który stworzyła jedynie świadomość tej manipulacji zapragnęły tańczyć z Twoją bezradnością – dając ci wszystko czego chciałeś. Miłość warunkową, pełne półki modyfikowanej żywności, byś karmił się smakiem tego, co cię uzależnia. Dając ci umysł pełen fantazji, wyobrażeń i lęku  który pozwolił ci skutecznie poruszać się w niższych wymiarach przemocy, okrucieństwa i nienawiści. Szybko poznałeś ten świat budując coraz większe domy, kupując coraz droższe przedmioty i zmieniając urządzenia, sprzęty, ludzi bez zrozumienia, dla pożądania i sukcesu.

 

 I wtedy wróciła pamięć ….

Rozpoznasz energię Fałszu zawsze. Potrafisz odnaleźć swoją Moc zawsze. Czujesz prawdę w swym sercu zawsze. Bo nasze gwiazdy wciąż świecą jasno i Ty to wiesz i Ja to wiem. Znajdujemy indywidualną pamięć tego kim jesteśmy i jak najlepiej możemy poruszać się po tej krainie bez masek, iluzji bez zahamowań. Jestem Gwiazdą Sophia Serce Ziemi przychodzę tutaj dla Miłości w Miłości poprzez Miłość, by pokazać Ci iluzje Twej osobowości, niemocy i tęsknoty, jaka w Tobie gra, gdy tracisz kontakt z Pierwszym Źródłem z jakiego wszystko bierze swój początek.

 Ty masz swoją kreację różną od mojej i tylko Ty znasz sposób, w jaki ułożymy siebie w sobie.

Akceptuj mój sposób i kochaj mnie taką, jaką jestem totalnie. Nie jest możliwe, byś zmienił mój sposób na tym etapie podróży bo starając się go zmienić, popadasz w pułapkę z której szukasz wyjścia. Tylko rozpoznanie swej własnej mocy pozwoli Ci mnie poznać. Tylko Miłość widzi Miłość. Ty jesteś Miłością tak jak i ja nią jestem. Neutralność jaką znam i obserwuję, istnieje jednak nie na tym etapie. Tutaj zmodyfikowane zmiany uczyniły ślepotę. Neutralność postrzegania i brak dualizmu

 istnieje jedynie w sercu źródła i masz do niego dostęp. To jedyna możliwość zrozumienia.

 Wszelka walka pogłębia stan matriksa w jakim jesteś na wielu etapach tej podróży.

Iluzje umysłu nie mają końca i przechodzisz przez różne ich formy w nieskończoność tworząc nowe dzieła, księgi mądrości. Kluczem dezaktywacji kodów jest Miłość – bezwarunkowa miłość poprzez cnoty serca łącząca cię z Twoją prawdziwą naturą współodczuwania, jedności, zachwytu, otwartości, radości, skromności, przebaczenia, wdzięczności, odwagi Bo jesteś odważna Gwiazdeczko i przebyłaś bardzo długą podróż, by tutaj się znaleźć. Teraz przypominając sobie to wszystko, wracasz pamięcią poza czas i przestrzeń, podróżując w wymiarach w sposób liniowy lub skacząc dowolnie. Tam odnajdujesz siebie na różnych stopniach częstotliwości wibracji, jaką stworzyłaś. To bardzo skomplikowane, więc zatrzymaj się. Bądź Miłością, Prostotą. Żyj autentycznością swoją i czuj bicie swojego serca. Tylko tam znajdziesz siebie i odnajdziesz odczytaną w sobie prawdę. Każda gwiazda może opowiedzieć tę historię na swój własny i niepowtarzalny sposób. Wraca nam pamięć Gwiazdeczki a cały wszechświat jest po naszej stronie.

Odnajduję Was a wszystko co nie jest w miłości i tak wraca z powrotem, integrując w sobie całą wytworzoną manipulację i łącząc się z genetycznym umysłem. To jest wyjątkowe ,bo bierzemy odpowiedzialność jedynie za to co wytworzyliśmy w tej wędrówce galaktycznej. Kocham Cię Gwiazdeczko. Pamiętam naszą Ciszę i Bycie. Lecz dostałam te słowa, by służyć Miłości i iść wszędzie tam, gdzie rodzi się świadomość chrystusowa naszych braci Mistrzów, Aniołów, którzy wspierają nas teraz w świetle i miłości, jaką jesteśmy Wszyscy. Wracamy do domu Gwiazdeczko. Ty wiesz :)

 Dziękuję, że się zgodziłaś na tę podróż i przypominasz sobie, kim Jesteś. Teraz jest prostota.

Tworzymy ten świat razem kochanie :) Chwyć mnie za rękę. Lecz Ty to rozpoznaj, wyjdź ponad górowanie, bo to Twoja Moc Serca ! JEDNOŚĆ.

 

Ps. Macie ciało to, cudnie, korzystajcie z niego, ale mądrze :)::) Niech rzeczy dzieją się naturalnie i w miłości, w połączeniu z wiedzą, do jakiej macie dostęp. Jest tylko akceptacja i miłość, pamiętajcie. Wszystko, co zrodzone w ten sposób, wyda owoce.

 Przedruk za zgodą Autorki: Sophia Serce Ziemi
Dziękuję z serca, Piękna Gwiazdo.
Anna

sobota, 19 stycznia 2013

W ŚWIETLE PRZYSZŁOŚCI - część 2.



 
Część 2: Koncept Wirtualnej Wspólnoty

 

W pierwszej fazie naszej działalności utworzymy Wirtualną Wspólnotę, bazującą na pryncypiach Mandali. Działając we Wspólnocie (Centrum) stworzymy obszar emitujący energie wszechświata, promieniujące na nas i otoczenie, wprowadzające do naszego życia ład, piękno i harmonię.  My dodamy jeszcze wszelaką obfitość i zabezpieczenie materialne, czyli samowystarczalność.

 

Nic nie zakłóca harmonii – a to oznacza, że żyjemy w środowisku bezpiecznym, bez obawy o przeżycie i spokojne jutro.

 

Tworząc Mandalę ZE (Złotej Ery), spotkamy się w jej centrum. Na początku wirtualnie, ale w perspektywie chcemy mieszkać i tworzyć wspólnie.  Tak wykonamy pierwszy krok.

 


Pracujemy wspólnie nad ustalaniem i przygotowaniem konkretnych projektów, które powstaną w trakcie pracy w Kręgach 2 i 3. Wymienimy nasze idee i myśli a potem ustalimy wspólne cele, służące do ukierunkowania działalności.

 

Każdy z nas wybierze swoją konkretną działkę. Ja ze swojej strony zajmę się przygotowaniem podłoża do działalności doradczej dla firm. Głównym celem doradztwa będzie wprowadzenie innowacyjnych zasad kształtowania organizacji pracy bazującej na wszechstronnej dbałości o zatrudnionych pracowników. Chodzi o  implementację programu zapobiegającemu rozwojowi negatywnych czynników stanowiących rezultat dzisiejszego tempa pracy wywołującego coraz bardziej niebezpieczne choroby cywilizacyjne jak wypalenie zawodowe, następstwa stresu, depresje czy  psychosomatyka. Doradztwo ma się przyczynić do tego, że ludzie staną się zadowoleni, co pozytywnie wpłynie na całokształt ich życia, także rodzinnego, wpłynie także bardzo pozytywnie na ich przebudzanie się jako uczestników Nowej Ery.

W tym temacie podejmę określone kroki: założę firmę doradczą na statucie europejskim (Prywatna Spółka Europejska), z którą będą mogły współpracować osoby zainteresowane. Opis tej działalności załączę w kolejnej części konceptu. Jedno nie ulega wątpliwości. Ta inicjatywa ma zapewnić dochód wielu członkom naszej wspólnoty.

 

Ale jest i będzie więcej tematów, które będziemy rozwijać. Organizowanie naszej własnej placówki mieszkalno-działalnościowej „na żywo”, jako wioski ekologicznej albo wspólnot mieszkaniowych w miastach etc.  Na pewno nie wszyscy zamieszkamy razem. Ale dla tych, którzy o takiej formie życia marzą, otworzymy moce i energie wszechświata dla realizacji takich zamierzń. Prawda?  

 

Pozwalam sobie zamieścić pierwsze myśli Ani Bogusz-Dobrowolskiej dotyczące wspólnej działalności:

 

„Wioski samowystarczalnych, domy samowystarczalnych; Akcja informacyjna i przygotowawcza.

Nauka samowystarczalności. Szeroka informacja nt. barteru. Wprowadzanie portali internetowych. Tworzenie stref lub okresów wymiany barterowej – eksperymentalnie.

Kursy nietypowych umiejętności, możliwych do wykorzystania w społecznościach w ekowioskach: np. garncarstwo, terapie naturalne.

Psychoterapia alternatywna wspomagająca wychodzenie ze statusu bezrobotnego; wychodzenie ze statusu bezdomności. Terapia ofiar mobbingu, terapia wyuczonej bezradności w środowiskach patologii społecznej, terapia bezrobotnych – przywracanie do poczucia własnej wartości, kreatywności i zdrowych zasad społecznych.

Treningi i szkolenia dla menagerów Nowej Ery.

Bank informacji o ewentualnych lokalizacjach terenów pod ekowioski i strefy mieszkalne w miastach.

Wprowadzenie do szkól i na uczelnie wyższe tematów: ogrodnictwa, budownictwa i energetyki Nowej Ery”.

 

Poprzez ustalenie takiej przyszłościowej formy wspólnoty, będziemy realizować marzenia wielu z nas, którym taka forma życia jest najbliższa. Naturalnie najważniejszym aspektem będzie zabezpieczenie dochodów. Nikt z nas nie może oczekiwać profitów bez wkładu własnej pracy. Nawet, jeśli pomiędzy członkami wspólnory mieszkaniowej będzie panować system wymiany usług (bezpieniężny systm jednostek czasu), to produkty wspólnoty będą oferowane w obowiązującym systemie gospodarczo-rynkowym kraju. Czyli będziemy sprzedawać na zewnątrz nasze produkty i usługi  za złotówki albo złotówki barterowe (nowy system wymiany towarów i usług).

 

Dzięki wspólnej wymianie myśli, powstanie bank informacji na temat projektów dla Złotej Ery.

Zasadą jest, że każdy z nas ma się czuć w tym kręgu dowartościowany, potrzebny, jako równorzędny partner i przyjaciel.

 

Nasza Mandala ZE ma być dla każdego energią radości, miłości i spełnienia.

 

Od nas samych zależy, jaką formę działania przyjmiemy. Potrzebni nam będą liderzy, którzy podejmą się określonego tematu lub grupy tematycznej i nimi pokierują. Nie musimy budować żadnych struktur. Znajdując się w Mandali, zawsze będziemy działać w grupach.

 

Niektórzy z Was, kochani, zapragną na początek być obserwatorami, ażeby przyjrzeć się tej formie wspólnoty i po jakimś czasie wlączą się aktywnie.

 

Niektórzy szukać będą szybkich rozwiązań w celu podreperowania własnego lub rodzinnego budżetu. Także i tu powinny się znaleźć odpowiednie propozycje.

 

Wszyscy zainteresowani są mile widziani. Przedstawmy się sobie. Pokażmy swoje talenty,  doświadczenia i marzenia.

 

Osobiście nie jestem za aktywnościami w stylu „zrywów” na już, na szybko. Wiem, że przed nami długie miesiące i lata budowania naszej Złotej Ery. 

 

Już dziś jednak zapraszam do kreowania naszej Mandali Złotej Ery. Są wśród nas ludzie z cudownym talentem. Witam gorąco w Mandali ZE.


A oto ona (jest to projekt). Podoba sie Wam?
 
 
Mira Mirantes
 
Przedruk za zgodą Autorki
 

czwartek, 17 stycznia 2013

W świetle naszej przyszłości - Mandala Złotej Ery


Przedruk za zgodą Autorki.





Mandala Złotej Ery

Kochani Czytelnicy i Przyjaciele, chcę się z wami podzielić pomysłem, który powstał w głowie i sercu (przede wszystkim) mojej Przyjaciółki, kochanej Miry. Inicjatywa jest w duchu naszych czasów, sięga do potrzeb naszych serc, mobilizuje to, co każdy z nas ma w sobie najlepsze. Proszę, przeczytajcie te słowa, wszyscy chętni do włączenia się, są bardzo mile widziani i serdecznie witani.



W świetle naszej Przyszłości.

 

Kochani przyjaciele.

 

Jesteśmy ludźmi świadomymi zmian, jakie dokonują się na naszej planecie. Pragniemy wyłącznie jej dobra i świadomie wycofujemy się ze wszystkich wpływów, uzależnień i zła.  Pragniemy żyć w miłości i dzielić się nią z najbliższymi i z otoczeniem.

 

Chcemy żyć jednocześnie godnie i z podniesioną głową. Nie ulegać presji i naciskowi systemu, który, wykorzystując naszą odmienność, spycha nas z bieżni, jaką latami przemierzaliśmy, wykonując powierzane nam obowiązki i spełniając swoje powinności.

 

Jesteśmy dziećmi Nowej Ery. Ludźmi o wysokiej wrażliwości moralno-etycznej. Odrzucamy stare schematy dotyczące zarówno życia osobistego jak i zawodowego. Nie akceptujemy więcej oferty bazującej na wyzysku, bezosobowości, braku poszanowania jednostki, układzie bazującym na strachu przed utratą i wynikających z tego faktu jeszcze bardziej spotęgowanych szantaży, szykanów, mobingu itd. Naszym motto jest życie w miłości do bliźniego, życie w radości i dostatku.

 

 

Czy można żyć innaczej? Moje doświadczenia.

 

Przez całe życie byłam pasjonatką. Wszystko, co robiłam, sprawiało mi masę radości. Nauka, studia, praca, dom, dzieci, dokształcanie się, kolejne awanse zawodowe. Nawet nie zauważyłam, jak w miarę przyjmowania na swoje barki kolejnych obowiązków, zaczęło mi brakować sił. Stawałam się coraz bardziej podatna na depresje, psychosomatyczne choroby. Były to pierwsze symptomy wypalenia zawodowego. W takich warunkach szybko padłam ofiarą mobingu, co przyniosło w efekcie końcowym ucieczkę, poddanie się, rezygnację z tej latami budowanej drabinki w karierze zawodowej. Nagle wszystko straciło dla mnie sens. Nie umiałam się znaleźć w tym nieustannie pędzącym do nikad społeczeństwie, żyć wśród ludzi zafiksowanych wyłącznie na zdobyczach codzienności, wpędzających się w kolejne zobowiązania, które czyniły ich ostatecznie niewolnikami tego chorego systemu. Uciekłam w brazylijski busz. Schowałam się przed szponami cywilizacji, oddychając rytmem natury i karmiąc się jej owocami. Otrzymałam prezent z universum, jakim były lata rekonwalescencji i pełnej biologicznej odnowy. Poznałam Raj na Ziemi, w siedlisku Słońca i źródle owoców tropiku, wróciły doznania tej cudownej, dzikiej radości życia.... 

 

Czy można innaczej żyć? Zadawałam sobie to pytanie wielokrotnie. Żyjąc w innych warunkach wiedziałam, że odpowiedź brzmi TAK. Jednak w tym pytaniu zawiera się znacznie więcej kwestii. Co oznacza pojęcie inaczej? Czego oczekujemy myśląc o inności życia?

 

Inność życia może polegać na tym, że radykalnie zmieniamy środowisko, tak jak to miało miejsce w moim przypadku. Alle inność życia może oznaczać także zapewnienie sobie absolutnej wolności i uwolnienie się ze szponów wszelakich zobowiązań i pułapek systemów. Jest wiele dróg.

 

Jedną z nich jest  budowanie niezależności.    

 

Chcę wam przedstawić pewien scenariusz. Wyobraźcie sobie taki obraz:

 

Ustalimy, ze budujemy wirtualną wspólnotę, która będzie się mocno nawzajem wspierać, co  zezwoli każdemu z jej członków do wniesienia określonego wkładu, będącego w duchu Nowej Ery.

 

Kim jesteśmy:

 

Budujemy zespół specjalistów w zakresie psychologii, fizjoterapii, bioenergoterapeutyki, wellnes, doradców w zakresie planowania i organizacji pracy, doradców w zakresie wyżywienia, trenerów sportowych, organizatorów eventów, sztuki, malarstwa, nauczycieli vedic art.

 

 

Co chcemy zaoferować:

 

Nasz  potencjał możemy bardzo efektywnie wykorzystać w doradztwie i działaniach na rzecz nowego, opracowanego przeze mnie programu dla zakładów pracy, zapobiegającego rozwojowi negatywnych czynników stanowiących rezultat dzisiejszego tempa pracy wywołującego coraz bardziej niebezpieczne choroby cywilizacyjne jak wypalenie zawodowe, następstwa stresu, depresje czy  psychosomatyka.... Ten program ma jednocześnie na celu przebudzenie jak największej ilości ludzi, którzy stosując techniki zawarte w tym programie staną się świadomi pozytywnych zmian, jakie wkraczają wraz z Nową Erą. Jestem przekonana, że właśnie w grupach, czyli tam, gdzie występują najliczniejsze relacje międzyludzkie, przebudzać się będzie nowe społeczeństwo.

 

 

Jesteśmy dziećmi Nowej Ery i chcemy nimi pozostać. Żyć radośnie, umiejąc dzielić się tą radością z innymi.

 

Lączy nas wspólna wizja, wspólna przepiękna energia, którą jest Bezwarunkowa Miłość.

 

Kochani, to jest naprawdę przepiękny akcent, którym zostaliśmy obdarowani.

 

Rok 2013 jst rokiem aktywnych działań na rzecz budowania Nowej Ery! Także naszej Osobistej Złotej Ery!

 

 

Czy chcesz się dołączyć?

 

Jeśli jesteś zainteresowana/-ny tym tematem i dalszymi informacjami a także współpracą, napisz do mnie, podając swój profil. Mile widziany będzie również Twój pomysł wykorzystania Twoich uzdolnień i kwalifikacji. 

 

W miłości. Mira Mirantes

mmmunic@hotmail.de

 

 

 

 

wtorek, 15 stycznia 2013

Już czas, by dać wyraz tej miłości





    Zdjęcie: Jan Piotr Bogusz)




FENIKS PRZED LUSTREM (rozmowa z Moim Wyższym Ja)

JUŻ CZAS, BY DAĆ WYRAZ TEJ MIŁOŚCI…

- Witaj, Anno, widzę, że chyba nie było Ci łatwo osiągnąć dzisiaj względny spokój!

- To prawda! Zaakceptowałam scenariusz, jaki się wydarzył i nawet nie czułam się w jakiś szczególny sposób zawiedziona. A teraz, po kilku dniach czuję, że jednak jestem w jakiś sposób rozczarowana. Nawet nie z tego powodu, że 21 grudnia nie wydarzyło się nic spektakularnego, przecież liczyłam się z taką możliwością.

Chodzi mi o te niezliczone przekazy mówiące o tym, że TO nastąpi już niedługo, że świat się diametralnie zmieni, że Ciemni pojaśnieją albo odejdą, że program NESARA wyleczy nasze portfele i rozjaśni dni poprzedzające nasze przejście do 5. D, że pojawią się na Ziemi ONI – z nieba i z wnętrza Ziemi, aby nam pomóc albo chociażby cieszyć się wraz z nami … a tu nic, nic z tych rzeczy!

Czyżby ktoś sobie z nas żartował?

A może autorzy tych przekazów marzyli głośno?

Może programowano naszą świadomość zbiorową, licząc na to, że przy odpowiednim quantum pozytywnych myślokształtów wykreujemy przemianę?

A mogło też być tak, że chanellerzy byli bardziej twórcami niż przekazującymi?

Nie wiem, nie umiem sobie odpowiedzieć na te pytania. Przyznam Ci się, że czegoś tu nie rozumiem, a nie chcę traktować tej sytuacji jako okrutnego żartu jakichś niebiańskich mości! Bo w gruncie rzeczy czuję, że tak nie jest.

Ekscytacja opadła, energia także, my wszyscy, budowniczowie Transformacji popatrujemy na siebie nawzajem trochę jakby zażenowani, trochę zdezorientowani: Co dalej?

Zaczęły się „zwyczajne” dni. Ponownie urosły problemy odsuwane dotąd na plan dalszy jako muzyka odchodzącego czasu. Media dalej straszą, czym się da i epatują tandetnymi skandalami, ceny i płatności idą do góry (co za ironia!). Trzeba zadbać o codzienne sprawy, kupować jabłka i ziemniaki, chodzić do pracy i płacić rachunki….

- Anno, przecież sama wiesz, że większość nadawców i odbierających przekazy miała i ma czyste intencje, nie mają zamiaru zwodzić was, dawać fałszywej nadziei, wreszcie oszukać. Nie! To nie tak działa!   Pozwól, że coś Ci wyjaśnię: Przyczyną tego stanu jest Wasz linearny sposób postrzegania rzeczywistości, jedyny, jakim tu, na Ziemi 3 D dysponujecie.

Podam Ci przykład: Idziesz alejką parkową i jesz banana. Rzucasz niedbale skórkę, nie widząc w pobliżu kosza. Co może dziać się dalej?

- Ktoś może iść i poślizgnąć się?

- Oczywiście, i co dalej?

- Jakiś przechodzień zadzwoni po ambulans, ten człowiek wyląduje na pogotowiu lub ostrym dyżurze, złożą mu złamaną kość, zależnie od stopnia skomplikowania złamania albo zostanie w szpitalu, albo wróci do domu… Po sześciu tygodniach zdejmą mu gips, rehabilitacja, powrót do pracy, bóle w nodze podczas zmiany pogody itd. Może też być jeszcze inaczej... No nie, nie jem bananów na ulicy i nie rzucam skórek!

- Ha! Ha! Ha! A może jakieś inne warianty? Wracamy do początku: skórka leży w alejce…

- Przelatuje wrona, gawron, nie ważne, byle by to było odpowiednich gabarytów ptaszysko i chwyta skórkę w dziób, ale ponieważ  jest ona niejadalna, wypuszcza ją z dzioba nad wózeczkiem jakiegoś bobasa wiezionego na spacer przez mamusię. Strach, krzyk, mama zdziwiona skórką, która wyraźnie spadła z nieba. Dzieciaczek do końca dnia jest nerwowy, krzyczy i płacze. Zdenerwowana mama kłóci się z teściową, która ma jakieś zarzuty do synowej itd. Też można mnożyć możliwości.

- Masz wyobraźnię! No to wymyśl coś jeszcze!

- Ojej, chyba wiem, o co Ci chodzi! My, w naszym linearnym postrzeganiu musimy widzieć różne możliwe warianty rzeczywistości w jakiejś kolejności, jedno po drugim, dlatego najpierw wymieniłam jeden z możliwych wariant ze złamaną nogą (chociaż może ich być bardzo wiele), potem z berbeciem – może być podobnie, a potem już mi się nie chciało wymyślać innych, bo można tak bardzo długo, tylko po co? Natomiast ktoś z wyższych wymiarów postrzega wszystkie te warianty jednocześnie, wraz ze wszystkimi ich „obocznościami” – potencjałami – od chwili ich zaistnienia do końca.  TAM widzi się drzewo jednocześnie jako nasionko, sadzonkę, młodziutkie drzewo, coraz starsze a często i powalone wiatrem lub ścięte i w dodatku jednocześnie z kilku stron. Czy tak? (Potwierdzenie)

Czyli ci, którzy przekazywali nam zapowiedzi wydarzeń, widzieli wszystkie możliwości jak na dużym straganie, a nie mogąc powiedzieć nam o wszystkim, co widzą na tym straganie, wskazywali na pojedyncze aspekty, pojedyncze wydarzenia i podkreślali efekt finalny Transformacji, czyli przejście międzywymiarowe, ponieważ jest ono gdzieś tam - zawieszone jako wariant w przestrzeni na naszej linii czasowej. My tego pragniemy i przewidujemy to, podczas gdy oni je widzą i nie mają wątpliwości, że istnieje taka możliwość.

- Anno, to jest właściwa interpretacja. Jeśli posłuży Ci ona do poprawy nastroju, będzie wspaniale.  Wiem jednak, że ty masz już klucz do tajemnicy utrzymania optymizmu i siły ducha.

- Tak! Chcę Ci gorąco podziękować za Twoje podpowiedzi. Pomysł skupiania się przez cały czas na sercu jest cudowny, zupełnie inaczej odbieram teraz świat. Idę ulicą i patrzę na ludzi skupiona na sercu: jacyś milsi mi się wydają, bliżsi. Prawie czuję ich uczucia, ich problemy, widzę wyzwania, jakie stawia przed nimi życie. Mijani przechodnie też reagują na mnie inaczej. I nie tylko przechodnie. Rozmawiam z obcymi tak serdecznie, jakby to byli moi dobrzy znajomi. 

- To piękne, Anno. Chciałbym teraz zwrócić na coś Twoją uwagę: Czy zastanawiałaś się kiedyś, ile z Twojego serca, z Twojej miłości jesteś w stanie przekazać światu, i jak to robić?

- Ba! Cały czas myślę o tym, a teraz szczególnie, szukam „formuły na siebie” w tych realiach, jakie teraz są.

- Na pewno trzymałaś w ręku bryłkę bursztynu, kamyczek, przedmiot wytoczony z drewna, przelewałaś w dłoniach wodę morską lub rzeczną albo piasek….

- Tak, oczywiście. Nie raz.

- A czy zwróciłaś uwagę na doznania, jakie miałaś w tym czasie?

- Ciepło, mżenie energii, radość, to jest tak, jakby się było głaskanym, takie błogie doznanie… To jest miłość…

- Tak, Anno, to jest miłość, którą przeniknięte jest Wszystko, Co Jest. Czujemy ją w cieple złotej bryłki bursztynu, pulsuje w dłoniach z wnętrza kamienia, głaszcze delikatnie wnętrza naszych dłoni ciepłem drzewa wygrzanego słońcem.

- Ja też tak chcę! Chcę być tak właśnie, „wygrzana” i ogrzewająca!

Jesteś! Jesteś taka, jak i wszyscy ci, którzy chcą dać z siebie miłość. Dotyk miłości… można dotykać kogoś, obojętnie, ręką, słowem czy spojrzeniem - w roztargnieniu, bez poświęcania uwagi, bez zauważenia nawet, że ten ktoś jest. Ale można także spojrzeniem, dotykiem, głosem, uśmiechem przekazać tak wiele… Taka chwila staje się bardzo znacząca. A jeśli do tego dołączysz jakieś działania… To nie musi być nic wielkiego, czasem drobna pomoc, czasem tylko dobra intencja, wybranie opanowania emocji zamiast wybuchu emocji, wybranie przebaczenia zamiast noszenia w sobie urazy, czasem może to być włączenie się w sprawę o ogólnoświatowym wymiarze…

Energia zaprzęgnięta w dobrej sprawie narasta w tempie błyskawicznym, więc nie musisz się martwić o to, że zabraknie ci sił. Energia może być niespożyta. Odrzuć te trujące myśli o swoim wieku, o chorobach, deformacjach i starzeniu się, a przyjdzie taki czas, gdy ze zdziwieniem zauważysz, że żyjesz na tym coraz piękniejszym świecie już 108 lat i nigdzie ci się nie spieszy (w sensie wyprawy na drugą stronę). Komórki i tkanki ciała, gdy wypełnione są światłem, zwiększają swój metabolizm, przez co intensyfikują się procesy oczyszczania z toksyn, a ciało pozbawione toksyn, które uszkadzają zapisy genetyczne, praktycznie jest prawie niezniszczalne. Anno, starzenie się i choroby są bardziej w umyśle i sercu, niż w uwarunkowaniach fizycznych ciała.

-  Cudowne jest to, co mówisz, dziękuję, że mi o tym przypominasz. Myślę o Nowej Ziemi i o Człowieku Nowej Ery, ponieważ ta Nowa Era już jest, ale wraz z jej nadejściem rozpoczął się dla nas czas prawdziwego egzaminu z naszego człowieczeństwa, z naszej miłości do Gai, do siebie samych, jak i do innych dzieci Ziemi. Pięknie jest myśleć o sobie jako o istocie Światła tuż przed aktem Wzniesienia – to było takie wzniosłe i cudowne. Lecz widzę, że teraz nadszedł czas na sprawdzian i na budowę naszego świata i to na wszystkich poziomach.

Nadszedł czas, byśmy czynnie dali wyraz naszej miłości: budujemy sobie świat na miarę pragnień naszych serc. Świat, gdzie Niebo, Woda i Ziemia są czyste, dzieci bezpieczne i radosne, zwierzęta przyjazne i kochane, a oczy ludzi pełne są spokoju i szczęścia. W naszych staraniach, w naszej pracy rodzi się Nowy Człowiek, istota pełna godności, Światła i świadoma swojego Boskiego dziedzictwa.

To jest cel, a droga do niego wiedzie przez naszą świadomą, zorganizowaną pracę nad przemianą własnej świadomości, zbiorowej świadomości ludzkości, nad oczyszczaniem tej planety, w końcu nad tworzeniem nowego, przyjaznego człowiekowi środowiska, w którym czują się dobrze nasi przyjaciele ze świata roślinnego i zwierzęcego.

Przyznam Ci się, że niewiele jest przekazów, które czytam. Dla mnie skończył się czas na teorię, nawet, kiedy jest piękna. Chcę robić coś konkretnego, niekonieczne namacalnego, ale niech daje to wymierny efekt, znaczący dla ludzi i naszej planety. Zaproponowano mi udział w ciekawym przedsięwzięciu o bardzo szerokim zasięgu i dużej rozmaitości oddziaływań. Nazywa się ono Mandala Złotej Ery, i rzeczywiście, rozwój działań opiera się na energetyce mandali, dlatego wierzę w powodzenie tego pomysłu. Proszę, powiedz mi, co o tym sądzisz?

- Anno, co czujesz, gdy myślisz o tym przedsięwzięciu?

- Radość, wzrastającą siłę, zapał, ciekawość i trochę jakby dreszczyk emocji.

- Już sobie odpowiedziałaś, więc nie chyl się ku starzeniu się, ku umieraniu, tylko żyj!

Pamiętam taki wiersz Staffa, bardzo pasuje do mojej (i nie tylko mojej) sytuacji:

Budowałem na piasku
I zawaliło się.
Budowałem na skale
I zawaliło się.
Teraz budując, zacznę
Od dymu z komina.

 (L. Staff – Podwaliny)

Ten dym z komina to nasze marzenia, to idea naszego Nowego Świata: świata bezpiecznego i przyjaznego, gdzie nikt nie wstydzi się i nie cierpi z powodu swojej wrażliwości, gdzie człowiek człowiekowi przyjacielem, a miłość jest zjawiskiem tak powszechnym, że prawie się jej nie zauważa.

Ten świat zbudujemy krok po kroku, kierując się podszeptami naszych serc, w których zapewniliśmy ciepłą i bezpieczną przystań tym, którzy nas otaczają.

Takiego świata chcemy, Ojcze i Matko wszelkiego stworzenia, gdzie złoty puls naszych bijących serc łączy się i dostraja do serca Gai, do serca Matki Wszechświata.

Takiego świata chcemy, gdzie dzieci i rodzice mają spokojne oczy, pełne radości i ufności.

Gdzie w każdym miejscu jesteś jak w domu – bezpieczny, potrzebny i kochany.

Taki świat budujemy, on już jest w naszych sercach i w naszych umysłach. To się staje na naszych oczach: Duch wchodzi w materię a my czynnie dajemy wyraz swojej miłości, wprowadzając ją we wszystko, czego dotykamy…
Ojcze i Matko, wiemy, że jesteście z nami i dziękujemy Wam za Wasze Światło, Moc i Miłość.
 
 

 

 

 

- 

sobota, 12 stycznia 2013

OMNEC ONEC - ZBIÓR TEKSTÓW - CZĘŚĆ IV - SPOTKANIE Z DRZEWNYM GNOMEM


 
                                                            Zdjęcie: Jan Piotr Bogusz
 Omnec Onec Zbiór tekstów – Część IV
Spotkanie z drzewnym gnomem

Spotkanie z drzewnym gnomem

Zbiór tekstów – Część IV -

Copyright © 2000 by Omnec Onec

Kopiowanie i rozpowszechnianie tych tekstów, jak również cytatów z nich jest dozwolone pod warunkiem powołania się na źródło. Wszelkie prawa dotyczące edycji i tłumaczenia treści należą do Autorki i wymagają jej zgody wyrażonej na piśmie.

Edycja i udostępnienie: Anja C.R. Schäfer

Internet: www.omnec-onec.com E-Mail: contact@omnec-onec.com

 

Prośba tłumaczki: Ze względu na powyższą notkę oraz lojalność wobec Autorki tekstów, zwracam się do Czytelników z gorącą prośbą, by nie kopiowali i nie rozpowszechniali poniższych przekładów (czyli prośba ta nie dotyczy wersji oryginalnej). Szczególnie proszę PT blogerów, aby jeśli życzą sobie zapoznać swoich odbiorców z tymi materiałami, podawali jedynie link do tekstów zamieszczonych na tym blogu. Dziękuję za zrozumienie. Anna Małgorzata

 

 

Spotkanie z drzewnym gnomem

Wydarzyło się to podczas mojej pierwszej podróży po Niemczech. Sigrid B. Lamb z Mutter Erde Center w pobliżu Kolonii czytała moją książkę i chciała, bym poprowadziła u niej warsztaty.

Mieszka w starym budynku, w którym kiedyś mieściła się szkoła z przyległym magicznym ogrodem. Ten ogród jest wyjątkowy i nie jest dostępny dla ogółu.  Ogród rośnie naturalnie, a jego właścicielka wpuszcza tam na medytacje tylko pewnych ludzi lub grupy uczestników seminariów. Tak więc po moich zajęciach weszliśmy tam, niosąc kadzidełka. Na samym środku jest miejsce na ognisko otoczone 12  pniakami. A przed niewielkimi krzakami, naprzeciw ogniska stała ławka. Przeszliśmy pomiędzy dwiema dużymi sosnami, które połączone wierzchołkami tworzyły ogromną bramę i podążaliśmy ścieżką do miejsca na ognisko.

Było tam 12 pniaków tworzących okręg.  Ledwo się tam znaleźliśmy, zaczęło padać i musieliśmy schronić się we wnętrzu domu. Każdy wetknął swoje kadzidełko w ziemię. Ja włożyłam swoje tuż za pniakiem.

Następnego dnia świeciło słońce i poszłam na spacer z Torstenem. Przeszliśmy przez ogród i przechodząc przez kilka skałek, znaleźliśmy w pobliżu potok.. Było to bardzo piękne miejsce. Kiedy rozpoczęliśmy wspinaczkę na pobliskie wzgórze, pokryte krzewami i drzewami, zauważyłam coś tuż nad korzeniami jednego z drzew. „Popatrz, to jest domek gnomów”  - powiedziałam do Torstena, pokazując niewielki otwór pomiędzy korzeniami. On był z początku bardzo sceptyczny, ponieważ nie wierzył w istnienie gnomów. Ukrywają się one przed ludźmi, ponieważ były źle przez nich traktowane w dawnych czasach, kiedy chwytano je i pokazywano dla zysku albo torturowano, aby pokazały, gdzie są ukryte drogocenne kamienie.

Torsten uważał, że jest to mysia dziura. „Ale popatrz na ten domek – powiedziałam – jest zbudowany tuż u podstawy drzewa. Są tam drzwiczki i próg. A na progu leży liść. To jest wycieraczka, mysz nie zrobiłaby jej, prawda?” Było tam nawet okno, wyrobione w ziemi z boku drzewa. Na górze kilka patyków przykrytych liśćmi tworzyło dach. Część dachu zawaliła się podczas deszczu. „Naprawmy dach – nalegałam – temu ludzikowi zajmie to mnóstwo czasu, a my to zrobimy w parę minut”. Torsten patrzył na mnie, jakbym naprawdę zwariowała, lecz pomógł mi zebrać kilka liści i patyków do naprawy dachu. „To go bardzo uszczęśliwi” – powiedziałam z uśmiechem.

Kiedy wróciliśmy do Sigrid, przypomniało mi się, że obiecałam jej, że zrobię specjalną medytację w jej ogrodzie. Jej duchowi przewodnicy powiedzieli, że mam pójść do ogrodu sama, ponieważ czeka tam na mnie pewna informacja.  Doszłam do miejsca na ognisko, minęłam trzy pniaki i nagle zaciekawiło mnie, gdzie są te wszystkie kadzidełka, które zostawiliśmy tam wczoraj. Nie było ich, z wyjątkiem mojego, które wciąż było tam, gdzie je wetknęłam. Wzięłam je i usiadłam na ławce. Tego dnia miałam na sobie niebieskie dżinsy i czarne botki z łańcuszkami z tyłu, nad piętą. Kiedy zamknęłam oczy, by zacząć medytację, nagle doleciał mnie zapach zapalonego kadzidełka. Paliło się kadzidełko, które trzymałam w ręku. To magia – pomyślałam – moje kadzidełko samo się zapaliło. A to ciekawe. Zamknęłam oczy ponownie, by powtarzać mantry, kiedy coś zakołysało łańcuszkiem przy moim botku. Przedtem bawiłam się z kociątkiem, więc pomyślałam, że to ono bawi się moim łańcuszkiem. Więc uśmiechnęłam się tylko a kiedy poczułam na stopie coś ciepłego, pomyślałam, że to kocię położyło się tam.

Otworzyłam oczy, spodziewając się kociaka, lecz był to mały ludzik, który siedział na moim bucie. Mało nie dostałam ataku serca! Ponownie zamknęłam oczy, myśląc, że może go tam wcale nie ma, lecz kiedy znowu popatrzyłam, on siedział nadal: z nogami skrzyżowanymi, paląc fajeczkę. Czułam zapach dymu. Nagle poczułam, że zaraz kichnę i chciałam to powstrzymać z obawy, że hałas odstraszy go. Więc powolutku podniosłam dłoń do nosa, aby zatrzymać kichnięcie – a on zrobił to samo! Roześmiałam się, a on także. Miał bardzo głęboki głos. Widziałam jego białe ząbki. Miał bardzo rumiane policzki i białą brodę. Miał na sobie zamszowe spodnie i kamizelkę oraz spiczasty kapelusz. Był bardzo mały, miał nie więcej niż 20 cm wysokości, jak laleczka. Patrzyliśmy na siebie, śmiejąc się. Wówczas zauważyłam, że wyciągnął rękę zza pleców i trzymał w niej coś dla mnie. Opuściłam swoją rękę i otworzyłam dłoń. Położył coś na niej. Jego ręka była bardzo drobna i bardzo ciepła, jak prawdziwa ręka. Potem podskoczył i zniknął wśród krzaków.Omnec Onec Meeting a Wood Gnome 2

Moje serce ciągle jeszcze biło jak zwariowane. Bałam się spojrzeć na to, co miałam w ręce, ponieważ obawiałam się, że nic tam nie ma, i myślałam: Nikt w to nie uwierzy. Co ja powiem ludziom? I co ja mam powiedzieć Sigrid? Czy mogę opowiedzieć tę historyjkę?

Wróciłam do domu i opowiedziałam Sigrid o wszystkim, co wydarzyło się w jej ogrodzie. W końcu zebrałam się na odwagę, by spojrzeć na to, co miałam w dłoni. Miałam stracha przed opowiadaniem tej historii, ale ten dar od małego ludzika jest moim dowodem na jej prawdziwość.  Był to kryształek wielkości paznokcia mojego małego palca w oprawie na kształt kapelusza gnoma pokrytej dziwnymi symbolami. Na samej górze znajdował się egipski ankh. Był tam otwór, przez który przechodził łańcuszek. Kryształ był wycięty w wiele małych, nieregularnych facet, wiele maleńkich było na jednym boku a większe po przeciwnej stronie. Ta strona była pokryta złotem. Miała bardzo niezwykły, połyskujący, niebiesko-purpurowy kolor. Według znawców kamieni wywodzi się z czasów Atlantydy. Było to czas, kiedy pokrywano kryształ złotem dla potrzeb szczególnych ceremonii.

Sigrid była bardzo uszczęśliwiona całą tą historią, ponieważ kiedy przemieszczała się do domu, uprzednio pieląc ogród, słyszała wieczorem śpiew i widziała małego człowieczka tańczącego wokół ognia. Teraz jest zadowolona, że one są jeszcze tutaj i czuje, że jest ich opiekunką. A gnomy wybrały mnie, bym opowiedziała te historię i dała ludziom szansę, by zmienili swoje poglądy i zbliżyli się do nich. Opowieść o tym gnomie stała się częścią moich warsztatów.  Wielu ludzi, którzy obawiali się, że mogą być wyśmiani i nigdy przedtem nie opowiadali o swoich doświadczeniach z małymi ludzikami lub duchami natury, od tamtego czasu dzielili się ze mną swoimi opowieściami.

Wisiorek podarowany Omnec Onec przez gnoma
 
Tłumaczenie: Anna Małgorzata Bogusz