Wspiera Cię Niebo i Ziemia.


Strona ta wykorzystuje pliki cookies w celu realizacji swoich usług i funkcji zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz samodzielnie dostosować warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą medytacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą medytacja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Aneks do Aktywacji aury i czakr



Aneks do Aktywacji aury i czakr
W niedzielny wieczór przeprowadziłam tę medytację. Wydrukowałam przekaz i ułożyłam się tak, aby móc go czytać, trzymając kryształ w ręce.   
Na wstępie powiem, że ten rodzaj medytacji z podwójną merkabą nie był mi obcy - stosowałam go w formie mocno uproszczonej od roku 2011 przy rozwiązywaniu moich problemów. Potem, na jakiś czas zapomniałam o tej prostej i skutecznej metodzie. Przypomniałam sobie o niej podczas lektury tego artykułu i poprzedniego dnia użyłam jej dla rozwiązania moich obecnych konfliktów emocjonalnych. Z bardzo dobrym skutkiem, ponieważ noc przyniosła dobre sny, a dzień - wspaniały humor i świetne samopoczucie!
Dlatego z tym większą ufnością dałam się poprowadzić tekstowi, który miał mnie i nas wszystkich (mam taką nadzieję) poprowadzić dużo dalej niż ku uzdrowieniu wewnętrznemu, dając ostateczną szansę na zaistnienie w rzeczywistości wielowymiarowej Nowego Świata, o którym marzę dniem i nocą! Wszechświat jest niezmiernie dla nas łaskawy, dlatego, jeśli dusza ma w swoim kontrakcie przedwcieleniowym transformację i przejście do świata wyższych wymiarów, otrzymuje tym samym szanse, aby tak się stało, jest bowiem wspomagana przez swoich mentorów i opiekunów z planów pozaziemskich i otrzymuje podszepty, by natrafiać na odpowiednie wskazówki oraz sytuacje zbliżające ją do upragnionego celu, a wskazówki te polegają głównie  na tym, by nakłonić duszę, aby wyraziła wolę bycia transformowaną w tym wcieleniu i co idzie za tym, "zakwalifikowała się" do przejścia międzywymiarowego, które opatrzone jest jeszcze pewnymi warunkami, oprócz samego aktu woli.   . 
Wszechświat jest niezmiernie dla nas łaskawy, powtórzę jeszcze raz, ponieważ  nawet te dusze, które "zapomniały" o tym, że powinny zdecydowanie wyrazić swoją wolę przejścia w tym życiu i w tym ciele do Nowego Świata, otrzymują mniej lub bardziej delikatne szturchnięcia zachęcające do zdeklarowania się.
Jeśli nie przeprowadziłeś/aś tej medytacji, zrób to po prostu teraz. Czas jest pomysłem 3. wymiaru, a jednak wszystko dzieje się jednocześnie. Oczywiście, o ile czujesz, że jest to wariant, którego naprawdę pragniesz.
Wracając do samej medytacji, jaką przeprowadziła z grupą Aluna: kiedy czytałam ją, z pewnością pojawiło się u mnie uczucie oszołomienia, kołysania się, mrowienia w całym ciele, a  w czasie schodzenia i wznoszenia się piramid z nieba i ziemi przez moment musiałam sobie uprzytomnić, że one nie są z niczego twardego i dlatego ich czubki nic mi nie zrobią :) - jednakże samo przebywanie w diamencie utworzonym przez te dwie połączone ze sobą i przenikające się wierzchołkami piramidy było cudownym i pełnym spokoju doznaniem. Uczucie lekkości i uwolnienia od siły grawitacji wyzwala ogromną radość i poczucie swobody. Autentycznie czułam, że coś ode mnie odchodzi!
Wyraziłam wszelkie potrzebne przyzwolenia i czułam, że przebywam pośród niezmiernie przyjaznych istot, które pomagają mi jak mogą, by wszystko przebiegło należycie.
Zasnęłam z poczuciem kompletnego, pełnego spokoju i wręcz słodyczy - bezwładu, a rano, czyli dzisiejszego poranka i w ciągu całego dnia (jest już wieczór) towarzyszy mi uczucie radości, siły, spokoju i swobody.

Po prostu stało się coś cennego i pożytecznego.


Drodzy Czytelnicy i Przyjaciele, poniżej zamieszczam jeszcze raz tekst poprzedniej i prostszej medytacji merkaby -  dla zdrowia i dla rozwiązywania problemów - spróbujcie, jeśli chodzi o mnie - pomogło i dlatego żałuję, że na jakichś czas zapomniałam o tej metodzie.                                       Życzę Wam powodzenia, zarówno w medytacji prowadzonej przez Alunę, jak i w tej skromniejszej... do stosowania zależnie od potrzeby.
Pozdrawiam Was serdecznie.
Anna Euleya                                                                                                                                                                                                            
   


 
MEDYTACJA MERKABY (wersja uproszczona)

Przebieg medytacji:

Siedzimy prosto, stopy na ziemi, można ręce ułożyć dłońmi do góry. Głowa prosto. Na początek-trzy głębokie oddechy. Później - oddech przeponowy. Wdychamy światło i energię. Prowadzimy energię do serca. Przy wydechu rozszerzamy ją stopniowo po całym ciele – zawsze z serca. Następnie energia rozszerza się na zewnątrz.

Ręce (można mentalnie) wyciągamy do góry. Sięgamy wydłużającymi się mentalnie palcami do czystego, białego światła Boskiej Świadomości. Ściągamy powoli w dół sznur tej czystej, białej energii, wizualizując, jak rozszerza się on od góry, obejmując i otaczając nas całkowicie, aż poczujemy, że jesteśmy w odwróconej piramidzie o czterech ścianach z tej energii. Poczujmy ją. Po chwili sięgamy rękami (również mentalnie) w głąb ziemi, do samego jej jądra, chwytamy wydłużając mentalnie palce, sznur tego cudownego, białego światła i powoli ciągniemy go do góry, podczas gdy on rozszerza się od dołu, aż obejmuje nas i czujemy, że jesteśmy w piramidzie o czterech ścianach z białej, czystej energii. Poczujmy, jak przepływają przez nas te czyste, silne energie.

Wizualizujemy naprzeciw siebie naszego partnera komplementarnego/partnerkę komplementarną. Jest to dopełnienie nas z tego wcielenia, jeżeli jesteś kobietą, widzisz mężczyznę, jeżeli jesteś mężczyzną, widzisz kobietę. Wykonujemy te same działania dla niego/ dla niej.

Ręce wyciągamy do góry. Sięgamy wydłużającymi się mentalnie palcami do czystego, białego światła Boskiej Świadomości. Ściągamy powoli w dół sznur tej czystej, białej energii na naszego partnera/ partnerkę, wizualizując, jak rozszerza się on od góry, obejmując i otaczając go/ją całkowicie, aż poczujemy, że jest on/ona w odwróconej piramidzie o czterech ścianach z tej energii. Po chwili sięgamy rękami w głąb ziemi, do samego jej jądra, chwytamy wydłużając mentalnie palce, sznur tego cudownego, białego światła i powoli ciągniemy go do góry, podczas gdy on rozszerza się od dołu, aż obejmuje naszego partnera/partnerkę i czujemy, że jest on/ona w piramidzie o czterech ścianach białej, czystej energii. Popatrzmy, jak przepływają przez niego/ nią te czyste, silne energie.

Teraz wykonujemy te same działania dla nas obojga: Ręce wyciągamy do góry. Sięgamy wydłużającymi się mentalnie palcami do czystego, białego światła Boskiej Świadomości. Ściągamy powoli w dół sznur tej czystej, białej energii na nas oboje, wizualizując, jak rozszerza się on od góry, obejmując i otaczając nas całkowicie, aż poczujemy, że jesteśmy w odwróconej piramidzie o czterech ścianach z tej energii. Po chwili sięgamy rękami w głąb ziemi, do samego jej jądra, chwytamy wydłużając mentalnie palce, sznur tego cudownego, białego światła i powoli ciągniemy go do góry, podczas gdy on rozszerza się od dołu, aż obejmuje nas, i czujemy, że jesteśmy w piramidzie o czterech ścianach białej, czystej energii. Popatrzmy, jak przepływają przez nas te czyste, silne energie z dołu i z góry.

Popatrzmy i poczujmy, jak te nasze energie łączą się w środku spiralnym ruchem, tworząc pomiędzy nami inną jakość.

Możemy uformować różę, poczuć jej zapach, niech będzie on MIŁOŚCIĄ, którą możemy wysłać do kogoś, z kim mamy problem, czegoś, z czym mamy problem.

Możemy rozszerzyć merkabę na cały świat, wszechświat. Możemy powiedzieć: Jestem bytem miłości, radości i światła itd.

Ochrania nas przed  niezbyt rozsądnymi decyzjami. Pomaga definitywnie rozwiązać problem (posyłamy w jego stronę miłość).

Jeśli mamy problem z jakąś osobą, rozszerzamy merkabę na tę osobę.

Najważniejszym zastosowaniem jest użycie jej jako pojazdu do podróży międzywymiarowych.

czwartek, 25 kwietnia 2013

Medytacja serca dla stworzenia pełnego miłości systemu gospodarczego




Od Doroty...

Źródło: http://polewidzenia.com/przekazy.html

Kochani zapraszam Was do cotygodniowych spotkań w eterze z tą medytacją.
Zdaję sobie sprawę z tego, że otrzymywanie co tydzień zaproszeń może być męczące, więc to jest ostatnie....
Niemniej sama zamierzam praktykować tą medytację co tydzień w piątek...


Poniżej opis i link.

Kilka dni temu oglądałam film Zeitgeist Moving Forward bardzo mnie poruszył, dotarło do mnie bardzo silne odczucie, że nie robimy nic by zmienić system który wyniszcza planetę i nas samych....
Film daje świadomość rzeczy, które tak naprawdę wiemy....... ale głośno nie mówimy, ignorujemy, bo może samo się zmieni..... Sam film może, jednak też wpędzić w lęk o to, co dalej?
Poczułam, że trzeba coś zrobić.......

Myślę, że by dokonać zmian w systemie musimy stworzyć przestrzeń dla tych działań w nas samych, w naszych sercach........ Jeśli to się uda zaczniemy przejawiać nowy model społeczny, ekonomiczny.... kto wie co się urodzi.....

Proponuję, więc byśmy rozpoczęli globalne medytacje na rzecz stworzenia systemu globalnej gospodarki ukierunkowanej dla dobra całej planety i wszystkich istnień , które ją zamieszkują .......

Pierwsza medytacja czwartek 19 kwietnia godz. 21:00,miejsce twój dom

Medytacja trwa około 25 minut, i jest to praca z Archaniołami w przestrzeni naszych serc.
Oczyszcza głęboko na różnych strukturach.....
Po medytacji poczułam ogromną radość i błogość.... spokój
można się położyć do jej praktykowania....

Medytacja nagrana do odsłuchania lub pobrania
http://hostuje.net/file.php?id=be26556edf76e6d687226d611e53d6c1

tytuł pliku Medytacja Serca Chamuel



Serdecznie Pozdrawiam
Dorota

niedziela, 3 marca 2013

528 hz Love Signal, Compassion & Healing Frequency





Uzdrawiajmy się miłością...
Od znamiennych dat grudnia 2012 roku upłynęły już ponad dwa miesiące. Emocje opadły, a zza horyzontu śmiało wychynęły realia 3D, przypominając nam tematy, które staraliśmy się ignorować bądź pomniejszać ich znaczenie wobec otwierającej się przed nami radosnej perspektywy. Trzeba będzie uporać się z tym, co nie zostało zakończone, lecz niech nie będzie to powodem, abyśmy obniżali nasze wibracje, upadali na duchu. Pielęgnujmy w sobie uczucia delikatne i piękne. Szanujmy siebie samych oraz Towarzyszy naszej ziemskiej podróży. Zamieniajmy to, czego dotkniemy w cenny kruszec przebaczenia, akceptacji, świadczenia miłości z mądrością i szacunkiem do siebie i tych, którzy są wokół nas. Rzeczywistość 5D już nas otacza, a przed nami stoi zadanie otwierania się na nią. Uzdrówmy nasze serca, aby były gotowe przyjąć tę nową rzeczywistość...
Dziękuję, Droga Bożenko, za to nagranie. Na pewno pomoże wielu z nas.
Namaste, Kochani

czwartek, 20 grudnia 2012

Medytacja 21. 12. 2012 r. - prośba Lemurian




Drodzy Czytelnicy i Przyjaciele,
piszę te słowa w przededniu Wielkiego Wydarzenia, które jak ufam odmieni
nasze serca,naszą świadomość, całe nasze życie. Niezależnie od tego, jak potoczą się wydarzenia i w jakim tempie będą one następować, w sercu każdego z nas jaśnieje promienna wizja świata Nowej Ery i jesteśmy gotowi, by zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby urzeczywistnić ten Nowy Czas.         
21. grudnia 2012 roku jako dzień ukończenia i zainicjowania siatki krystalicznej stanowi bramę do przyszłości, która staje się na naszych oczach wiekuistym, pełnym szczęścia TERAZ.

Otrzymałam niedawno potwierdzenie tego, że nasza medytacja z 12. 12. 2012 r. została przyjęta z wdzięcznością i radością przez naszych Braci i Siostry Lemurian, którzy w podziemnych krainach wspomagają proces Transformacji i przejścia międzywymiarowego.
Dlatego, dla przypomnienia, pozwoliłam sobie ponownie wydrukować ten fragment ich przekazu, który zawiera propozycję medytacji wspierającej i zapieczętowującej ponowną reaktywację sieci krystalicznej.

Tę część dobrze jest wykonywać po wstępie, jakim jest medytacja z 12. 12, 12.

Dziękuję Wam, Drodzy Czytelnicy, za to, że ... jesteście. Być może po 21. grudnia świat będzie wyglądał inaczej. Nie żegnam się z Wami, lecz chcę Wam wyrazić swoją wdzięczność za to, że towarzyszyliście mi w mojej pracy na rzecz Transformacji i Wzniesienia.
Namaste.

Składam Wam serdeczne życzenia, aby ten okres Świąt zwanych Świętami Bożego Narodzenia, przyniósł nam wszystkim jeszcze większe otwarcie się na Miłość, aby świadomość Chrystusowa zagościła w sercach i umysłach każdego z nas, a ciepło, spokój i radość gościły w każdym domostwie.
 
Anna
 
 


Fragment z: Bijące serce Kosmicznej Matki....

W dniu Przesilenia Zimowego roku 2012 wasze oświecone serca w pełni reaktywują Siatkę Krystaliczną. Wszystkie warstwy, które już mieliśmy, oraz te, które zostały usunięte w czasie upadku mieszkańców Atlantydy, zostaną ponownie zkalibrowane. To najcenniejsze odzienie naszej planety posiada wiele warstw. Złota Płyta w waszych sercach, wraz ze swą cenną wibracją, odnajdzie drogę do najstarszej części tej sieci, warstwy Lemurian. Wibracja Esencji Matki Wszechświata odnajdzie tam swoje starożytne miejsce, gdzie spocznie. Warstwa Lemurian ma specyficzny kolor – pomarańczowy. Tak naprawdę jest to OGIEŃ SIECI. Ludzka gotowość jest kluczem do tego końcowego ponownego połączenia, by rozpalić ogień w tej Sieci i oddychać miłością, światłem, przebaczeniem, radością, mądrością, prawdą i zrównoważyć się z nimi.




W czasie swojej medytacji podczas przesilenia zimowego, kiedy poczujesz bicie serca tej planety i bicie serca Wszechświata w swoim sercu, odczujesz w nim właśnie ten najstarszy, starożytny ogień. Połącz się z lemuriańską częścią Sieci ogniem swojego serca i oddechu. Weź jeden głęboki oddech, aby zainicjować połączenie pomiędzy Płytą w swoim sercu a Siecią. Zrób kilka głębokich oddechów, aby wysłać całą swoją miłość do Sieci. Wykonaj jeszcze jeden oddech, aby wysłać Światło, jeden – by wysłaćPrzebaczenie, Jeden – by wysłać Radość, jeden - by wysłać Mądrość, jeden – by wysłać Prawdę i jeden – by wysłać Boską Równowagę. Kiedy zostaną wysłane wszystkie boskie atrybuty z Płyty Twojego serca do warstwy lemuriańskiej, wówczas robiąc jeden jeszcze głęboki oddech, zapieczętujesz to połączenie. Bądźgotowy/a na reakcję łańcuchową, która rozpocznie się po tym, co zrobisz.
Po ponownym połączeniu z warstwąlemuriańską CAŁA Krystaliczna struktura Sieci powróci do stanu doskonałości, jak w czasach starożytnych. W pełni reaktywowana, piękna Sieć Krystaliczna rozpocznie swoje działanie mieniąc się świetlistymi kolorami tęczy.

Ta wielowymiarowa, starożytna Sieć Krystaliczna, w swojej wiecznej doskonałości, wyśle boski sygnał, najpierw do waszych szyszynek. Wasze szyszynki, w pełni zaktywowane, natychmiast utworzą ponowne połączenie z waszymi sercami. Umysł i Serce będą połączone w tej najbardziej oczekiwanej starożytnej synchronizacji. Wasze ciała podejmą kończenie procesu krystalizacji. Będziecie w pełni gotowi, by stać się obywatelami Kosmosu, w wielowymiarowej doskonałości, którą my wszyscy jesteśmy.

Ta transformacja jest największym darem, jaki może otrzymać fizyczna ludzka istota. Dziewięć głębokich oddechów pod koniec waszej medytacji zakończy to historyczne przejście. A nie bądźcie zaskoczeni: wszystko będzie inne. Wasze wielowymiarowe zmysły będą gotowe do działania na najwyższym biegu. Tak, to spowoduje zmiany. ALE główne przejście pomiędzy rzeczywistościami zostanie dokonane. Waszą rzeczywistość zbudują nowe odkrycia. Dotarliście do waszego najpełniejszego potencjału, jakim jest bycie wiecznym w swoim fizycznym ciele. Cieszcie się darem Wibracji Esencji waszej Kosmicznej Matki, zasianych w waszych sercach teraz i na zawsze. Będzie wam wolno zachować wieczną esencjękobiecości w swoich sercach. Pozostanie w nich Ogień. To ułatwi cały ten proces i sprawi, że już na zawsze będziecie mieli powód do uśmiechu.

Nastaje rzeczywistość Waszej Nowej Ziemi. Niech was raduje starożytna pieśńSieci, która jest gotowa, by teraz zabrzmieć. Śpiewajcie ją wraz z nią,śpiewajcie z nami.




Z całą naszą miłością, teraz i na zawsze,
Adama & Thot
Tłumaczenie: Anna Bogusz-Dobrowolska
Źródło: www.lemurianawakening.com

wtorek, 18 grudnia 2012

Chakra Dyana 3 times version

Chackra Dyana met Anandagiri


Przekaz Od Matki Ziemi



z blogu Miry...

Przekaz Od Matki Ziemi
odebrany 15.12.2012

źródło: http://polewidzenia.com/component/content/article/2-przekazy/104-przekaz-od-matki-ziemi.html

Matko Ziemio
Jak możemy przygotować się do kulminacji wzniesienia i przebiegunowania Planety?

Dziś żyjecie w sferze niewiedzy...
Wasze umysły plączą się, bo nie wiedzą czego się spodziewać, nie mają porównania, odniesienia, do tego co już się dzieje...... a dziać się będzie jeszcze silniej

Jesteśmy razem na granicy ogromnego skoku kwantowego….
Moja struktura planetarna całkowicie ulegnie rozwarstwieniu i stworzeniu na nowo, zajmie to zaledwie kilka ziemskich sekund
I dla jednych może to być naprawdę bardzo silne doświadczenie, dla innych w momencie jego zaistnienia ledwo odczuwalne....
Jednak najważniejsze, to byśmy byli razem, i byśmy utrzymywali wspólne pole elektro-morficzne ze sobą na wzajem i z sercem wszechświata – i wszechrzeczy….

To uruchomi kosmiczną merkabę nas wszystkich i spowoduje pełne przeniesienie do kolejnego wymiaru, gdzie myśl automatycznie staje się rzeczywistością, i nie ma tu oczekiwania na rezultaty swojego myślenia ,- kreowania , wszytko będzie działo się natychmiast....... dokładnie, tak jak zostało pomyślane,
Odczujesz bardzo namacalnie swoją moc kreacji......

Dlatego też, nie dla wszystkich istot będzie to przejście swobodne i spokojne. Niektóre istoty, a raczej ich umysły wykreują sobie kataklizmy, katastrofy etc......

Bo wszystko cokolwiek pomyślisz, będzie działo się natychmiast. Dla części ludzi będzie to szok, i nie będą w stanie ogarnąć tego, co się dzieje, nastąpi przytłoczenie.....i nawarstwienie różnych materii po to, by mogły całkowicie opuścić moje ciało fizyczne i eteryczne......

Dlatego też wydarzą się pewne oczyszczania mej skorupy, zadrżę i wybuchnę, powstaną fale tsunami, jednak, nie będzie to katastrofa na skale apokalipsy........

Będzie to o tyle bardziej niepokojące niż zwykle, bo będzie temu towarzyszył mega wybuch na słońcu, który spowoduje zmianę w mojej strukturze geomagnetycznej.
Nie ma się czego obawiać, nawet wasze sprzęty komputerowe wyjdą bez szwanku jeśli, w tym czasie nie będziecie ich używać. Chodzi o to, by pozostawić je wyłączone, Podłączone do zasilania lub korzystające z własnej baterii będą mogły ulec zresetowaniu pod wpływem zmian geomagnetycznych, a i tak wcale nie musi być,…. Ponieważ, jeśli wasza świadomość zbiorowa jest już na tyle silna, by utrzymać pole geomagnetyczne wokół mnie w momencie przebiegunowania, to wówczas nie będzie żadnych dramatycznych zmian w funkcjonowaniu magnetyki, i wasze sprzęty i całe zasilanie elektryczne nie bardzo ucierpi.......

Na utrzymanie wspólnej świadomości i pola magnetycznego jest bardzo prosty sposób.....
Jest to także sposób na utrzymanie stałego przepływu energii i wymiany energetycznej na wyższym poziomie, a także sposób na współtworzenie naszego świata dla dobra wszystkich, mojego – twojej planety, twojego i całego stworzenia –wszechświata, i wszechświatów równoległych........

Ta metoda to metoda oddechu Ziemi
Oddech miłości mojej do Ciebie....
Ja Matka Ziemia cały czas, nieustanie przesyłam do ciebie swoją miłość, ty tylko musisz to zauważyć, i wyrazić chęć wejścia w rezonans ze mną
Jeśli będziemy z każdym wdechem i wydechem, w każdej chwili twego pobytu tu przesyłać sobie miłość, to okaże się, że tworzymy świat pełen miłości na najwyższym poziomie……
Mało tego, łącząc nasze serca z sercem całego stworzenia, tworzymy wspólną merkabę , wspólne pole energii, które jest absolutnie samo-wystarczalne, i nie może mu zaszkodzić, ani go zatrzymać żadne inne ciało niebieskie, czy istota we wszechświecie.....

To jest bardzo proste, wspólny oddech miłości, który wzniesie nasz wszystkich na wyższy poziom doświadczenia i urzeczywistnienia..........

Dorota nagra dla was tą medytację…..
Proszę łączcie się ze mną w każdym oddechu. Medytacja, którą otrzymacie będzie długa, i ukierunkowana na ugruntowanie naszego połączenia i stałej wymiany energetycznej, kiedy twoje połączenie się ustabilizuje, możesz dowolnie skracać sobie ten proces, w każdej chwili używając swojego umysłu możesz po prostu zaprogramować się, by podczas każdego oddechu wymieniać wzajemnie energię........

W dniach 21-22-23-24 grudzień 2012 - proszę wykonujcie wspólnie tą medytację o tej samej porze 21:00 i / lub 9:00, dzięki temu utrzymamy odpowiedni poziom pola wokół mnie, wokół nas, a to ochroni nas przed zagładą, im więcej świadomych połączeń, tym lepiej !!! proces przejścia będzie tym mniej odczuwalny......

I pamiętajcie wiadomość, tą przesyłałam różnym osobom w różnej formie, i jest już wiele osób, które może nawet nie mają świadomości jak ważna jest to wymiana energetyczna dla nadchodzących dni, a stosują ją od dawna, przez to dzięki nim proces ten będzie jeszcze łatwiejszy dla wszystkich.

Dzielcie się to nowiną i kochajmy się na wzajem , okazujmy sobie szacunek i miłość każdego dnia........... to jest początek nowej cywilizacji, nowej ziemi, wspólnej i pięknej dla wszystkich istot, wszystkich gatunków......

Kocham was
Matka Ziemia
link do medytacji

Skrócony opis praktyki:
Wdech z centrum Ziemi do kolan wydech twojej miłości do Ziemi z kolan do jej serca
Wdech – miłość Ziemi przepływa do pierwszej czakry, wydech twoja miłość dociera do serca Ziemi
I tak kolejno ze wszystkimi czakrami….
Każdy wdech to wdech miłości Ziemi do Ciebie a każdy wydech to wydech twojej miłości do Ziemi…
W każdym punkcie możesz zatrzymać tak długo jak potrzebujesz….. tak by poczuć energię miłości…..

sobota, 15 grudnia 2012

Z całego serca, kocham Cię, moje Serce... medytacja ...






 
                                      Grafika: Aleksandra Walczak


Z całego serca, kocham Cię, moje Serce... medytacja oczyszczająca i zapraszająca do przestrzeni naszego serca.

 

Uspokój myśli, wyreguluj oddech, niech płynie lekko i swobodnie.

Ułóż lewą dłoń wnętrzem po środku klatki piersiowej a na niej – prawą dłoń. (W ten sposób będziesz trzymać swoje dłonie podczas całej tej medytacji.)

Poczuj ciepło swoich dłoni i ciała. (Jeśli dłonie masz chłodne – rozetrzyj je przed medytacją albo poczekaj aż się rozgrzeją.)

Wsłuchaj się i wczuj w bicie swojego serca – poczuj je jako żywą istotę wewnątrz Twojego ciała.

Towarzysz swoimi uczuciami odgłosowi pracy tej bezcennej części Twojego ziemskiego ciała.

Pomyśl o tym, jak towarzyszy Ci ono wiernie przez wszystkie dni Twojego życia, wykonując swą pracę nieprzerwanie, niezależnie od trudów, jakim musi sprostać.

Poślij sercu swoją wdzięczność i wyraź prośbę o przebaczenie wszystkich chwil, kiedy nie pozwoliłaś/eś mu śpiewać jego pięknej pieśni miłości, kiedy zamykałeś/aś je lub nie pozwoliłeś/aś dojść mu do głosu.

A teraz wypowiedz trzykrotnie te słowa: Z całego serca kocham Cię, moje Serce!

Niech zapadnie milczenie, w którym usłyszysz reakcję Twego serca na to wezwanie miłości.

Pozwól płynąć łzom, nie powstrzymuj śmiechu....

Teraz wyobraź sobie, że wraz z każdym uderzeniem serca z jego wnętrza wydobywa się złote, piękne światło, które rozszerza się coraz dalej i dalej, w miarę, jak go przybywa.

Poślij to światło tym, których kochasz lub temu, co ma dla Ciebie najwyższą wartość...

Pozostań przez chwilę w ciszy...

Za chwilę wejdziesz do Sanktuarium swojego serca, które nazywane jest sercem duchowym lub przestrzenią serca.

Jest to miejsce, które jest tak naprawdę siedzibą najgłębszej, najprawdziwszej Istoty Ciebie samego, przebywasz w nim TY - jako ponadczasowa tożsamość – jako Dusza.

Czy wiesz o tym, że to miejsce zawiera tajemnice Wszechbytu? Jesteś w nim nie tylko Ty - jako wieczna, świetlista Istota, znajduje się tam bowiem wiedza Wszystkiego, Co Jest.

Tam właśnie, w przestrzeni serca masz mały trójkąt, który poszerza się za każdym razem, gdy myślisz o tym miejscu,. Gdy akceptujesz jego obecność. Poprzez to miejsce dojść możesz do wszechwiedzy, dlatego tak ważne jest, abyśmy skupiali się tam, nie tylko po to, by poznać Siebie... Tam otrzymujemy wgląd we wszystko, co jest.
Bezcenny jest ten dar, ofiarowany Człowiekowi. Medytacja ze skupieniem w tej przestrzeni, czyni cuda w naszym życiu, odmieniając nas, sprawia, że świat wokół nas staje się coraz piękniejszy. 
Na tym poziomie zanika Ja i Ty, zanika różnica zdań, sprzeczne uczucia, gniew i arogancja. Tam nie ma już nic negatywnego – natomiast jest bezkresny, niebiański spokój. Jest radość. Jest miłość.
Bo tak właśnie jest – na poziomie naszych serc duchowych jesteśmy wielością w Jedności jako zbiorowość ludzka, jako zbiorowość wszelkiego stworzenia, jako jedność ze Źródłem, naszym Ojcem i Matką.  Na tym poziomie jest już tylko Prawda.
Oddychaj spokojnie i po prostu BĄDŹ...
A kiedy będziesz chciał/a zakończyć te medytację, prześlij strumienie złotego światła z Twego serca naszej Matce – Gai i ujrzyj, jak uśmiecha się jej piękne, kryształowe serce.
Powoli wracaj do stanu Tu i Teraz...
(Możesz powracać do tej medytacji za każdym razem, gdy skłonią Cię do tego problemy oraz gdy poczujesz potrzebę BYCIA SOBA W SWOJEJ NAJPRAWDZIWSZEJ POSTACI.)
 
Namaste.
 


piątek, 30 listopada 2012

Medytacja utwierdzenia siebie w świadomości Źródła









Niedawno przeżyłam piękne doświadczenie, odczułam bowiem na sobie sposób, w jaki działają związki towarzyskie Nowej Ery, a jeszcze bardziej odczułam, jak oddziałuje świadomość bycia cząstką Źródła:

Przez cztery  miesiące cierpiałam na różne dolegliwości, bardzo przykre, krępujące i bolesne. Starałam się uporać z nimi sama, korzystałam także z pomocy Przyjaciół.  Jednakże dwie pozostały, z których jedna dała mi łupnia, jakby za pozostałe, które odpływają już w przeszłość. Za każdą poprawą szedł natychmiast nawrót, uświadamiając mi, że czegoś nie rozumiem, czegoś nie przerobiłam i lekcja nadal trwa. Przyznam się, że zaczęła mnie niepokoić ta moja nieporadność a raczej niechęć do sięgnięcia do sedna problemu.

 Jedna z moich serdecznych znajomych, wiedząc o moich przypadłościach, zdiagnozowała mnie na odległość, no i okazało się, że potencjalnie jest się czym martwić, jeśli wybierze się wariant pesymistyczny. Przestudiowałam temat w Internecie i zobaczyłam, że mój optymizm nieco opadł. Oczywiście, otrzymałam od Asi dobre rady, ale wiedziałam podskórnie, że zadziała cokolwiek, nawet ten przysłowiowy napój z ziela rwanego o północku, na nowiu,  o ile spełnię pewne warunki.

 Wieczorem telefon: z drugiej strony nasza wspólna znajoma,  co tam – znajoma – Przyjaciółka, bo tak "plotkować" potrafią tylko przyjaciółki. Okazało się, że właśnie obie panie zakończyły telekonferencję na temat, jak mi tu pomóc.  Ela przedstawiła mi propozycję działania i usilnie prosiła, bym ja zastosowała. Louise Hay to genialna kobieta! A ja? Trafiona! Zatopiona! Cała we łzach zrozumienia przyczyn mojego stanu!

Zrobiłam kolejną, powtórną  sesję przebaczenia, rozszerzając ją, zgodnie z radą – o przebaczenie sobie, czegoś, co jak mi się wydawało, było „racjonalną” konsekwencją pewnych traumatycznych wydarzeń z mojego życia.

A potem poczułam impuls i zrobiłam rzut na taśmę – Najpierw medytacja – a potem prośba skierowana bezpośrednio do Źródła, aby pomogło mi uleczyć tę najprzykrzejszą przypadłość. Białe światło spłynęło i zaszalało – całe ciało mżyło i lekko dygotało. Pojawił się ogromny spokój, lekkie bóle, które później ustały i już nie powróciły. Zniknęło alarmujące uczucie, że coś się dzieje w moim organizmie!  Rano stwierdziłam, że problem zmniejszył się o jakieś 80%. Minęło kilka ładnych dni i nadal nic się nie dzieje. Jest we mnie teraz pokora i wdzięczność wobec Źródła i tych wszystkich kochanych Dusz, które mi pomagały. Będę kontynuować te medytacje, mam jeszcze trochę roboty, ale czuję, że to jest moja droga do pełnego uzdrowienia.  Potem pojawiła się następna dolegliwość, prawie zwalając mnie z nóg i znowu doznałam cudu, jaki może zaistnieć w życiu dzięki życzliwości drugiego człowieka. A ta życzliwość + zrozumienie przyczyn + praca wewnętrzna + pomoc Źródła zadziałały tak, że ponownie cieszę się dobrym samopoczuciem. Wspaniała lekcja!

Przedstawię przebieg tej medytacji, ponieważ  wydaje mi się, że może się ona Wam przydać, Drodzy Przyjaciele, bo mnie się bardzo przydała. 

 

MEDYTACJA UTWIERDZENIA SIEBIE W ŚWIADOMOŚCI ŹRÓDŁA

Przygotowanie: (Jeśli nie możesz wizualizować tego, o czym mowa, powtarzaj sobie te słowa, Twoja dusza widzi wszystko, co powiesz.)

Rozluźnij maksymalnie całe ciało. Najlepiej jest przeprowadzać tę medytację tuż przed zaśnięciem lub rano – po przebudzeniu. Działa cudownie jako ochrona podczas snu i jako przygotowanie do pięknego dnia w poczuciu bezpieczeństwa i bycia kochanym/kochaną.

Seria głębokich, spokojnych oddechów.

Spływa na Ciebie cudowne, jasne Światło z najwyższego poziomu, które płynie z obecności Źródła, naszego Ojca i Matki.

Wciągaj to Światło w siebie, podczas gdy płynie ono do Twojej czakry korony, mijając po drodze czakry – Bramę Duszy i Gwiazdę Duszy.

Niechaj to piękne Światło wniknie do czakry korony, rozświetlając ją swoim blaskiem, wejdzie do Twojej tuby pranicznej (która biegnie wzdłuż kręgosłupa, nie należy jej mylić z kanałami energetycznymi idą i pingalą oraz shushumną).

Teraz pozwól temu Światłu przepłynąć w dół, niechaj po drodze rozświetla i ożywia wszystkie czakry po kolei, aby wyjść dołem, przez cztery punkty energetyczne u podstawy i podążyć w dół, poprzez czakrę – Gwiazdę Ziemi – aż do rdzenia Gai. Niechaj to Światło z Pierwszego Źródła dotknie rdzenia Gai i wniknie weń, rozświetlając  jeszcze bardziej jego wnętrze.

Pobudzona tym impulsem wypływa z wnętrza rdzenia Ziemi struga jej pięknego światła i dąży w górę, tą samą drogą, co struga Światła z Pierwszego Źródła, przechodząc przez Gwiazdę Ziemi, wnikając do ciała przez cztery punkty energetyczne u podstawy, przechodząc tuba praniczną obok wszystkich czakr po kolei i rozświetlając je swoim blaskiem zdąża przez czakrę korony, Gwiazdę i Bramę Duszy do Pierwszego Źródła.

Odczuj, jak te dwie energie płyną w przeciwnych kierunkach, mijając się w Twojej tubie pranicznej, podczas gdy Twoje czakry jaśnieją i pięknieją z każdą chwilą.

(Jest to niezależne od tempa Twojego oddechu, nawet od Twoich ruchów czy pozostawania w bezruchu. Możesz –utrzymując tę świadomość, chodzić i działać w świecie.)

Teraz możesz wizualizować, jak z każdym Twoim oddechem do przestrzeni na środku klatki piersiowej, pomiędzy sercem a kręgosłupem, wpływa część z tych strug światła i wykonują one ruch dookolny w przeciwnych kierunkach, bowiem jedna wpływa z lewej, zaś druga – z prawej strony.

Z każdym oddechem możesz powiększać zakres tego światła, pozwalając mu rozszerzyć się na całe Twoje ciało, wyjść z niego i przechodzić przez poziomy subtelne.

Możesz rozszerzać światło płynące z przestrzeni Twojego serca, tak jak sobie życzysz: przelać je na swój dom, rodzinę, bliskich, przekazać Światło sprawom, krajom i ludziom, które/którzy tego potrzebują, posłać je Matce Gai, planetom, galaktykom, wysłać w dziękczynieniu Pierwszemu Źródłu.

Ten rodzaj medytacji przeprowadzony rano daje Ci zakotwiczenie pomiędzy Niebem i Ziemią, nadając moc temu, co będziesz robić, a jednocześnie – ochronę przed  działaniem niekorzystnych energii.

Medytacja ta przeprowadzona wieczorem chroni Cię w czasie snu.

A oto jej skrócona wersja (w przypadku, gdy jesteśmy już bardzo zmęczeni):

(Możesz leżeć)
 
 

Bierzesz kilka spokojnych, głębokich oddechów.

Wizualizujesz, jak z Pierwszego Źródła płynie do Ciebie przepiękne, jasne Światło.

Wizualizuj, jak Twoja czakra korony zaczyna lśnić i odbijać zbliżające się Światło.

Brzegi Twojej czakry korony stają się brzegami wielkiego, jaśniejącego kielicha, na którego dnie spoczywa piękny brylant – jest to Twoja szyszynka.

Zauważ, jak pod delikatnym dotknięciem wnikającego w nią Światła rozjarza się ona pięknym blaskiem – ten bezcenny klejnot Twojego ciała, Twojego Jestestwa.

Teraz pozwól, aby dno Twojego kielicha rozsuwało się łagodnie, wpuszczając snop tego Światła od Pierwszego Źródła.

Pozwól, aby Światło Pierwszego Źródła wnikało w Ciebie, wchodząc wzdłuż Twojego ciała i rozświetlając je swoim blaskiem.
Jeśli masz jakieś opory, wątpliwości typu: To nie jest prawda! Albo: Ja nie jestem godny/a, albo: To jest zbyt proste, żeby było prawdziwe! – ujrzyj, jak przeniknięte Światłem spopielają się one, jak skorupki orzechów w płomieniu.

Niechaj Miłość i Prawda Źródła wejdzie w Ciebie i przeniknie Cię w całości, na wszystkich poziomach Twojego ciała.

Teraz możesz zwrócić się do Źródła, prosząc Je np. o uzdrowienie.

 (Zapewniam Cię, że jeśli zrozumiałeś/aś treść przekazu, jaki niesie z sobą choroba i zrobiłeś/aś, co było możliwe, by sobie pomóc, stosując się do zaleceń tego przekazu, teraz możesz liczyć na skuteczną pomoc Źródła).*)

Tak samo możesz zwrócić się do Źródła – Ojca/Matki  z prośbą o ochronę podczas snu lub o uzdrowienie jakiejś trudnej dla Ciebie sytuacji.

Praktykuję tę medytację i zachęcam na podstawie własnych doświadczeń i doznań.

 

*) Polecam pozycje Louise Hay na temat  psychosomatycznych uwarunkowań naszych schorzeń.

 

 

niedziela, 4 listopada 2012

Magic Mantra-reverse negative to positive - Ek Ong Kar Satgur Pras (Ligh...

CIEMNA NOC


Jeden z tych artykułów, które mam ochotę wydrukować i powiesić w miejscu widocznym dla wszystkich domowników i znajomych.



CIEMNA NOC

Jesteśmy w okresie niezwykłych przemian, które często następują lawinowo. Wielu z nas doświadcza bólu przemiany, bólu ponownych narodzin.



Rozsypuje się wszystko co było nieharmonijne, w czym był chaos, co nie było w zgodzie z tym co w nas najgłębiej.
Doświadczamy szczególnie teraz, choć zbieraliśmy lekcje przez wieczność.
Ci, którzy przyjęli je kierując się miłością, sprawiedliwością, szli dalej w inne nauki, inne doświadczanie, ci, którzy pozostawali w kleszczach nienawiści, złości, pretensji, żalu, umartwiania się, w poczuciu bycia ofiarą, niestety dostawali, dostają wciąż te same lekcje, bo każda z nich musi zostać przerobiona.
Mieliśmy wiele wcieleń na to, aby rozpoznać siebie jako boską istotę. Teraz gdy jesteśmy w przejściu na wyższy poziom jako ludzkość, wszystkie nieprzerobione lekcje związane z emocjami powracają i nasilają się.
Czy po to, aby nas zniszczyć, upodlić, zniewolić, zmęczyć, upokorzyć?
Nie! To jest dar DUCHA.

To On w swej niezwykłej mądrości szybciutko przypomina nam co mamy jeszcze zrozumieć, co uwolnić, abyśmy mogli wejść tam, gdzie nie ma żadnego lęku, strachu, obaw, niezrozumienia, gdzie światło miłości promieniuje z każdego z nas, gdzie człowiek jest potęgą miłowania bez żądań, oczekiwań, przymusu, nadziei.

Tam po prostu jest się JAM JEST w najczystszej miłości, radowaniu, tworzeniu, gdzie harmonia jest codziennością, gdzie nie istnieje czas, gdzie rozpoznać można biblijny raj. Czy jest to poza nami? Nie.

To tu, Ziemia w swej niezwykłości, pięknie i potędze, będąca w komunii z człowiekiem i Bogiem. To raj – połączenie tego co ziemskie z tym co duchowe, w jedni.

Oczywiście to jeszcze nie koniec naszej drogi, bo później są następne etapy poznania, następne doświadczenia, lekcje, ale są już pozbawione bólu, bo ten przynależny jest tylko obecnemu poziomowi.

Czy jest możliwość pominięcia tego etapu? Nie. Nie ucieknie nikt z nas, nie zostanie zapomniany. To jak uczeń, który chciałby napisać klasówkę korzystając ze ściągi. Być może uda mu się to, lecz przyjdzie czas matury i wówczas wypłynie to co było gdzieś odstawione.
Uczniowi może czasami się udać, trafi na zestaw pytań zadań, gdzie nie znajdzie zapytania o to czego nie umie, człowiekowi niestety nie uda się, nie może liczyć na “łut szczęścia” , musi przerobić wszystkie lekcje.

Czemu to służy? Do czego potrzebne są te wszystkie trudne lekcje strat, rozstań, śmierci bliskich, bankructw, agresji, poniżania, gwałtów, chorób.
Jesteśmy jak cudowne laleczki zrobione ze światła, jesteśmy najczystszym kryształem boskiej miłości, światłem Jego serca. Te laleczki przyodziane są w dziesiątki szmatek. Szczelnie poowijane nie widzą kim są, nie dostrzegają swego światła. Te szmatki to właśnie wszystko to co jest ograniczeniem. Małe poczucie własnej wartości -szmatka, poczucie bycia ofiarą – następna szmatka, lęk przed stratą finansową – następna, lęk przed agresją, gwałtem, kradzieżą – następna, pycha, nienawiść, złość, żal, pretensje – następna.
Ale są i inne szmatki.

Im bliżej laleczki i jej niezwykłości tym szmatki są mniej widoczne mogą przybierać różne formy, których nie widać i mogą być dla nas zaskoczeniem np. jesteśmy już w zrozumieniu dobra i chcemy pomagać, chcemy obdarowywać innych na siłę, uszczęśliwiać ich, zabezpieczać, nadzorować wszystko w dobrej wierze. To też nie jest właściwe, bo w ten sposób naruszamy wolność innych.

Jest wiele okryć, które zasłaniają nam naszą prawdę, nas samych, światło którym jesteśmy.

Każda lekcja, doświadczenie, to nic innego jak zdarcie jednej ze szmatek, aby powoli dotrzeć do siebie samego, do swego światła. Nie widzimy ich, kiedy jednak przychodzi nam je zedrzeć, odrzucić, powodują niesamowity ból, tak jakbyśmy umierali, ale kiedy już odpadną nagle jesteśmy bardziej świadomi, bardziej świetliści, lżejsi.

Najtrudniejszy jest moment wyboru – zerwać szmatkę czy pozostać w niej.

Np. Ktoś jest w stosunku do nas agresywny, obraża nas, co wówczas robimy?
Możemy odpowiedzieć tym samym, poddać się działaniu niskiej, ciężkiej energii, stać się wulgarni, agresywni, poczuć złość, nienawiść – to jedna droga lub skupić się na wewnętrznym odczuwaniu i zastanowić się, czy słowa te nas dotykają. Jeśli tak, to oznacza, że mamy zbyt mało miłości w sobie i spotkaliśmy nauczyciela, który nam to pokazuje- to druga droga.
Przy wyborze pierwszej drogi szmatka nie spadnie bo zwycięży ocenianie, skupianie się na drugim człowieku, mówimy wówczas -to on jest ten zł
Przy wyborze drugiej -tak, bo tu skupimy się na sobie i zastanowimy nad naszą lekcją, nauką i szukać zaczniemy przyczyn w sobie, aby przetransformować je w miłość /nie chodzi o poczucie winy lecz zrozumienie dlaczego dany człowiek stanął na naszej drodze/.Wybaczymy agresorowi, podziękujemy za lekcję i w codziennej modlitwie prosić będziemy o wzrost w miłości, świetle, zrozumieniu.
Powoli szmatka zacznie odpadać.

Takie działanie to jak symboliczne nadstawienie drugiego policzka wskazane przez Jezusa. Nie chodzi o to, aby stać się ofiarą, lecz zrozumieć naukę, którą przyniósł nauczyciel.
To trudne, ponieważ tak naprawdę nie pamiętamy kim jesteśmy wewnątrz. Trudno jest podjąć decyzję zerwania szmatki nie wiedząc czemu ona służy, co nam przyniesie. I tu niezbędna jest ufność w naszą boskość, w prowadzenie, w miłość oraz zrozumienie, że każde doświadczenie życia jest dla nas nośnikiem wiedzy, mądrości, nauki.

Mając wizję swego wnętrza, piękna, światłości, przyjdzie nam łatwiej zdzieranie poszczególnych szmatek.

Jak rozpoznać kiedy dzieje się ten proces transformacji, przemiany, oczyszczania?
Każdy ból sygnalizuje nam, że dotykamy naszej szmatki, że zagłębiamy się w naszą lekcję.
Np. jedną z naszych szmatek jest obawa przed stratą materialną, przed bankructwem, przed biedą. Kiedy przychodzi czas przepracowania tej lekcji przychodzi strata, tracimy pracę, wchodzimy w długi, które wydają się niemożliwe do spłacenia, czasami możemy stracić wszystko.
Wówczas nastaje tzw. ciemna noc, którą opisał już św. Jan od Krzyża.

Możemy wówczas zaprzeczać temu co się dzieje, być w panicznym lęku, odczuwać jakbyśmy tracili rozum, często przychodzi depresja, myśli samobójcze.
Co zrobić aby lekcja została zaliczona, a szmatka jako już niepotrzebna odpadła dając nam poczucie ulgi? Jak uwolnić się od panicznego lęku, który tak naprawdę jest głównym “winowajcą ” naszej nauki – lęk przed stratą.
Usiądźmy w ciszy. Przypatrzy się naszemu lękowi. Jeśli będziemy odsuwać go, on będzie istniał w nas.
Przypatrzmy się, zagłębmy się w niego, przeżyjmy wewnętrznie najgorszy scenariusz. Zobaczmy jak tracimy wszystko.

Być może wyda się to absurdalne, przecież obowiązują inne metody, poprzez wizualizację mamy tworzyć lepsze jutro, a nie widzieć nasz upadek.
Tak, na to przyjdzie czas później, teraz jest czas zmierzyć się ze swoją szmatką, z lękiem.
Kiedy jesteśmy w ciszy, a w takich trudnych momentach nie przychodzi to łatwo ponieważ jest gonitwa myśli, totalny lęk przed biedą, utratą dóbr, a więc kiedy jesteśmy już w chwili skupienia zobaczmy nasz lęk. Wyobraźmy sobie co będziemy czuć kiedy stracimy wszystko, poczujmy to i zobaczmy, zaprzyjaźnijmy się z naszym lękiem. Kiedy przychodzi płacz – płaczmy, szloch – szlochajmy, złość- złośćmy się, niemoc- odczujmy ją. Poczujmy te energie, bądźmy w nich
Może to trwać godzinę, krócej lub dłużej. Kiedy pozwolimy sobie pobyć w tej energii bólu zobaczymy, odczujemy, że nie jest on tak groźny, że mimo iż przed chwilą przeżyliśmy jakby swoją śmierć finansową, nadal żyjemy i wcale nie czujemy się gorzej, wręcz przeciwnie. Możemy odczuć wyraźną ulgę, czasami poczuć się jak nowo narodzeni.
Nie ma chyba innej możliwości odrzucenia w sposób świadomy szmatki jak rozpoznać ją dogłębnie.

Podziękujmy w trakcie i po zakończeniu tej medytacji Bogu. Podziękujmy Duchowi za możliwość lekcji. Podziękujmy, bo dzięki całej zaistniałej sytuacji mamy możliwość pozbyć się szmatki i wzrosnąć w miłości, świetle, zrozumieniu.
Dzięki różnym lekcjom powoli odpadają następne szmatki, a my jesteśmy coraz lżejsi, bardziej świetliści, radośniejsi, mamy coraz większe zrozumienie życia i gwarancję, że ta sama lekcja już nie przyjdzie.
To, że zaistniała tak trudna sytuacja finansowa nie jest niczyją winą. Gdybyśmy nie mieli jej przepracować, gdybyśmy nie mieli jeszcze tej szmatki na sobie, nie zaistniałoby całe zdarzenie. Nie ma tu winnych, czy niewinnych. Nie chodzi o takie oceny. Zaistniała sytuacja a dusze nasza i innych, którzy uczestniczą w tym procesie wcześniej umówiły się na taki scenariusz, abyśmy mogli zagrać i przepracować swoją lekcję.
To dar naszych dusz, abyśmy stali się Światłem, abyśmy odnaleźli je, odzyskali, zobaczyli w sobie i innych.

Czasami jest tak, że jakoś wychodzimy z całej sytuacji, lecz lęk pozostaje nadal, wówczas sytuacja powtarza się.

Jeśli w naszym życiu powtarzają się sytuacje trudne, bolesne, to wyraźny znak dla nas abyśmy wzięli się do pracy.
Umiera ktoś kogo kochamy – jeśli tę lekcje mamy jeszcze nie przerobioną odczuwamy ogromny ból straty, nie chcemy pogodzić się z odejściem. Jeśli zrozumieliśmy tę lekcję wcześniej, być może nie doświadczymy tego w sposób tragiczny, lecz zgodnie z planem życia, odejdą Ci, którzy przeżyli już swoje lata, a nasze odczucia będą łagodne i pełne zrozumienia.

Jest takie powiedzenie, że Bóg najbardziej doświadcza tych, których najbardziej kocha.
To prawda. Ci, którzy są potężnymi duszami, dostają dużo i szybko, aby jak najprędzej uwolnić się od wszystkich szmatek i móc radować pełnią życia.
Ci przechodzą najciemniejszą z nocy, często wali się cały ich świat. Na poziomie ludzkiej świadomości trudno jest zrozumieć co się dzieje i zdarzają się ciężkie depresje, samobójstwa, jednak nie warto uciekać od lekcji, od nauki.
Kiedy boli szczególnie mocno, oznacza to, że szmatka przywarła bardzo silnie.
Nie należy wówczas walczyć z życiem, złorzeczyć innym, obwiniać siebie, Boga, lecz w modlitwie podziękować za możliwość doświadczania i z ufnością poddać się prądowi życia. Nie mamy poddać się, jak ofiara, lecz zrobić co w naszej mocy, aby rozwiązać trudną sytuację, a wynik pozostawić Bogu.
Kiedy zaufamy w pełni Bogu, że lekcja ma być dla nas wzmocnieniem, uwolnieniem lęku, możliwością pójścia dalej – zrozumiemy naukę, a Bóg nam nową pracę, nowe możliwości, partnera, dziecko itd.

Jeśli zaufamy, przejdziemy wewnętrznie lęk i w modlitwie dziękczynnej za dar nauki skupiać się będziemy na miłości do Boga, siebie, innych, życia i otworzymy szeroko ramiona mówiąc:
Boże, Ojcze mój jestem gotowy przyjąć cały dobrobyt wszechświata. Niech dzieje się wola Twoja - dostaniemy to, co dla nas najwłaściwsze.
Pamiętajmy, że dobrobyt to również doświadczenia, lecz nie obawiajmy się ich, im szybciej nadejdą tym szybciej wyzwolimy się z niewiedzy, ciemności, smutku, bólu.
Bóg nigdy nie opuszcza swoich dzieci, a te najpilniejsze dostają prawdziwe cuda.
Kiedy wyzwolimy się z lęków otrzymamy możliwość kreowania życia, wejdziemy w nowy wymiar, zaczniemy tworzyć nowy świat.

środa, 31 października 2012

Cykl: Zwierzę.... czy tylko zwierzę?

Dla wielu z nas jest oczywiste, że zwierzęta towarzyszące nam w naszym życiu spełniają istotniejszą rolę niż bycie stróżem domu, myszołapem lub maskotką domową. Nasi bracia mniejsi to najwspanialsi nauczyciele, którzy dają nam liczne okazje do wypracowania w sobie cech, które składają się na spełnienie celu, do którego dążymy - na odnalezienie w sobie miłości, która nie stawia żadnych warunków. Różnie w praktyce wyglądają te nauki i przyznam, że im dłużej żyję na tym świecie, tym bardziej podziwiam pełną akceptacji i pokory cierpliwość naszych futrzanych bądź upierzonych przyjaciół, ich lojalność, a nawet niesforność, przez którą szlifują nasze charaktery.
A oto przykład:
 

 

Rudy i wąsaty ratownik

Obraziłam się na kota za defilowanie po blacie stołu na moich oczach i to pomimo wyraźnego zakazu. Nie odzywałam się do niego, nie głaskałam, nie przemawiałam czule i mile....

Zdarzyło się, że mój mąż zachorzał: staw kolanowy odmówił dalszej współpracy i obdarzył go nieznośnym bólem. Doczołgał się do pani doktor, która przepisała jakiś lek i zaleciła, by jednak korzystał z leku przeciwbólowego, który kiedyś mu przepisała, a którego, wiedziony chyba intuicją, nie zażywał.

Piotr zastosował się do zaleceń, ale po dwóch dniach zaczęły się dolegliwości żołądkowo-jelitowe i było tak niemiło, że zajrzałam do ulotek, a właściwie do płacht informacyjnych załączonych do obu medykamentów. Na początek informacja, że lek może przyczynić się do zawału serca (mąż miał już dwa, więcej mu nie trzeba!). Potem było coraz gorzej, ponieważ oba leki często doprowadzać mogły właśnie do zaburzeń jelitowo-żołądkowych a wyliczono wiele ich rodzajów. „Nie bierz tych świństw” – powiedziałam. Mąż przytaknął. Po południu zmywałam w kuchni, myśląc, ilu już ludziom nie posłużyły te leki. Nagle usłyszałam przeciągłe miauczenie Rudiego. Przybiegł na środek pokoju i darł rudą mordkę. Pomyślałam, że to jakiś piękny gołąb drażni go na parapecie. Skończyłam zmywanie i chciałam jeszcze coś zrobić w kuchni, gdy Rudi przyleciał po raz drugi a tym razem miauczał tak rozpaczliwie, że aż mnie to zaniepokoiło. Podbiegł także do Piesi zwinietej w swoim koszyczku i coś jej „powiedział”, po czym popędził do sypialni a ja w ślad za nim. Z łóżka dobiegały jęki i odgłos szczękających zębów. Mąż leżał w drgawkach, zimnych potach, miał lodowato zimne ręce. Zaczęłam go ratować, nastawiłam wodę do termofora. Podczas gdy rozcierałam męża i masowałam, Rudi,  wyraźnie zrozpaczony, „gruchając” niespokojnie, cały czas chodził po nim i „masował” go rytmicznie łapkami. Moje dłonie i jego łapki często przemieszczały się po ciele Piotra, spotykając się tak, że jego łapeczki często znajdowały się pomiędzy moimi dłońmi, masując "przynależny" mu kawałek ciała. Po jakiejś godzinie Piotr doszedł do siebie i zasnął spokojnie. Rudi, wyraźnie zmęczony, ale i uspokojony leżał na narzucie, obok męża. Patrzył na mnie z zapytaniem w bursztynowych ślepkach: No to jak, z nami już w porządku? Wtedy wzięłam na ręce tego małego, dzielnego, rudego Syriuszanina i wyszeptałam do jego kosmatego uszka: Przepraszam cię, że krzyczałam na ciebie, że obraziłam się na ciebie, już więcej nie będę! A on wymruczał: Dobrrrrrze!

Od tej chwili znowu są ocieraski, przytulaski i głaski, zabawy w łapki i drapanki.

Dwie dobre rzeczy wyniknęły z tej historii: Pierwsza: temat farmaceutyków w naszym domu jest zakończony bezpowrotnie. I druga to nauka: doceniaj zwierzaczka, bo nawet nie wiesz, ile miłości ma w swoim maleńkim serduszku.
Od tamtego czasu ten kot stał się dla mnie kimś więcej niż cudownym zwierzakiem do kochania: pokazał mi, że serce ma złote i współczujące, że czuje się członkiem naszej rodziny i troszczy się o nas.
Uwielbiamy naszego rudego ratownika!


Mamy jeszcze Piesię, sympatyczną kundelkę, znajdkę, która niegdyś uczyła nas miłości uniwersalnej, bowiem jako szczeniaczek miała zwyczaj rzucać się pod nogi wszystkim gościom, listonoszowi, sąsiadom itp. Drażniło to nas trochę, że "nasza" Piesia domaga się względów, zachęcając ich do głasków i wyklepów od kogoś innego niż my,w jej prawowici właściciele. Z czasem zrozumieliśmy, jaką naukę przekazuje nam to zwierzątko... Bardzo nam teraz odpowiada określenie OPIEKUN, zamiast właściciel.

Kiedyś cudowny instynkt Piesi  wyleczył mój zwichrowany kręgosłup. Miałam poważny kłopot z jednym z kręgów lędźwiowych, ból był tak silny, że nawet w łóżku z jękiem przewracałam sie z boku na bok, a wstawanie, siadanie i chodzenie było bardzo bolesne. Znajomy kręgarz wojażował po Europie, musiałam więc czekać.
Któregoś popołudnia ułożyłam się na twardej kanapie. Było mi na niej w miarę wygodnie. Piesia leżała na swoim legowisku. Po kilku chwilach zobaczyłam jej pyszczek oparty o siedzenie, co w jej języku oznaczało: 'Wpuść mnie na kanapę!' Klepnęłam więc ręką w obicie, sygnalizując: 'Możesz wejść.'  Tym razem stało się coś dziwnego: Piesia wcale nie wskoczyła po to, by ułożyć się u mego boku, zrobiła hyc prosto na mnie! 'Co za pomysł!' - pomyślałam, krzywiąc się z bólu.
Tymczasem moja kudłata przyjaciółka nie dość, że nie chciała uwolnić mnie od swojego ciężaru, to jeszcze ułożyła się na mnie wygodnie, zajmując całkiem spory obszar mojego jestestwa i kładąc pyszczek na łapach, jakby leżała na "normalnej" kanapie. Kiedy spojrzałam na nią z pytaniem w oczach, zobaczyłam, że ona jest zdecydowana, by tak właśnie leżeć i  wcale nie zamierza zejść.
Mijały minuty, rozgrzane upałem ciało Piesi nie dość że mi ciążyło, to jeszcze dokładało ciepełka. Sunia oddychała spokojnie, powoli, jakby chciała mi coś pokazać. Chyba w końcu coś do mnie dotarło, bo i ja zaczęłam oddychać w tym samym rytmie. Zachciało mi się spać, byłam absolutnie zrelaksowana. Nagle...chrrrrup! Przerażona otworzyłam oczy: O Boże kochany! Pękł mi krąg! Ojej! Co teraz będzie?! Piesia dyskretnie wycofała się na z góry upatrzoną pozycję, czyli do swojego łóżeczka, a ja zastanawiałam się, czy próbować wstać, czy wzywać od razu pogotowie. Na szczęście do pokoju wszedł mąż, więc poprosiłam go, by podał mi rękę i najwolniej jak się da, podciągał mnie do góry. No i usiadłam. Bez bólu! Potem wstałam. Znowu nic mnie nie zabolało! Zrobiłam parę kroków po pokoju... Nic! Zdumiona powiedziałam do męża: 'Ty wiesz... ona nastawiła mi kręgosłup!', po czym opowiedziałam o dziwnym zachowaniu Piesi, która leżała w koszyczku, niepewna, czy nie nabroiła. Ulubiony przysmak udowodnił jej jednak, że wszystko jest bardziej niż w porządku...
Czasem zastanawiam się, czy to instynkt nakazuje naszym zwierzętom ratować nas z obieży. Lecz jestem pewna, że jest w tym coś więcej. Zwierzęta nie zostały nam dane, żeby nam służyć. One są z nami tu, na Ziemi, by wypełnić wielkie cele, o których rozległości dopiero teraz powoli się dowiadujemy.
A trzeba im tak niewiele: schronienie, woda i trochę jedzenia, to wystarczy, by przeżyły. Zaś nasze kochajace serce zamieni im ziemskie życie w ich własne, zwierzaczkowe niebo...